Marzenkowo


Kocha, lubi, szanuje

blog.jpg Dupa baka picture by evita_duarte

W Polsce mieszkałam na wybrzeżach miasta. Dzieki temu mogłam wciaż na nowo odkrywać okoliczne łaki. A i do lasu nie mialam daleko. Bardzo mi tego tutaj brakuje. Beton jednak nie jest normalnym przeznaczeniem człowieka. Co innego zielona trawka.

Na łakach zawsze rosnie mnóstwo kwiatkow, a z nich powstają najpiekniesze bukiety. Tuziny róz nie maja nawet porowania z pęczkiem rumianków czy habrów. Rósł tam zawsze jeden kwiatek, który mnie i moją koleżankę bardzo rozśmieszał. Nie wiem czy teraz byśmy na to wpadły, ale wtedy nazwałyśmy go dupą bąka. Nie potrzegba było mnóstwa wyobraźni, żeby zobaczyć dlaczego to nam się nasunęło. Kwatek słuzył nam głównie do wrózenia: kocha, lubi, szanuje…

Wyglądał podobnie do tego, który sfotgrafowałam w Nowym Jorku, z tym, że płatki miał w róznych odcieniach żółtego.



Koreanski masaz- co (nie)wypada w Korei

Roznice kulturowe sa czyms, co fascynuje mnie chyba od zawsze. Co dla jednych jest zachowaniem idealnym, dla innych jest rutyna, a jeszcze inni nazywaja to zepsuciem. W Polsce na przyklad, dosc powszechny jest zwyczaj calowania sie na powitanie, na pozegnanie z reszta tez. Nie calujemy sie ze wszystkimi, ale znow nie trzeba byc z kims blisko, zeby byc cmoknieta w policzek. Calowanie omija tylko mezczyzn i to tylko pomiedzy nimi bo juz kolega- kolezanka jak najbardziej.

Ja sie do calowania nigdy nie pieklilam, ale tez nie unikalam. Jak ktos lubi sie tak witac to prosze bardzo, ale sama tego nie inicjuje. Zatem Sara- Hinduska, nie zostala przyzwyczjona do tego przeze mnie. Wyobrazcie sobie jej szok i niezrecznosc kiedy moja kolezanka zegnajac sie pocalowala ja w obydwa policzki. Dla Kaski to bylo zupelnie naturalne. Kiedy tylko poszla, Sara nie mogla wyjsc ze zdziwienia nad naszymy obyczajami. 

A co ma z tym wspolego masaz koreanski? Bardzo duzo, bardzo. Dla Polakow masaz ramion nie jest niczym niestosownym. Jestem taka zmeczona zrob mi masaz, tak mowi kolezanka do kolezanki, takze w Stanach jest to naturalne. Okazuje sie, ze jest to zupelnie niewlasciwe w Korei.  Zatem kiedy ciezarna Sara poprosila jedna z naszych koreanskich znajomych o masaz a ta sie zgodzila inna znajoma doznala szoku. Ponoc robiebienie komus zwyklego masazu ramion w miejscu publicznym jest oznaka niskiego statusu. Tylko kobieta lekkich obyczjow masuje plecy w miejscu publicznym.  Moja koreanska znajoma powiedziala wrecz, ze tamta sie nie szanuje i psuje obraz Koreanek. (Celowo podkreslam: w miejscu publicznym)

Moze ja sie nie znam, ale dla mnie to jest zwykla przysluga pomiedzy przyjaciolmi. Ciekawe jakie jeszcze niespodzianki czekalby na mnie w Korei :)



Z golymi piorami- taki styl?
kwiecień 24, 2008, 4:00 pm
Kategoria wpisu: Polska, Prywata, Znalezione w sieci, mydlo powidlo | Tagi: , , , , , ,

Przechadzalam sie po wiosennym lesie sieci i zobaczylam ptaka zlotego, ktory siedzial na galezi.

Ptaku o zlotych piorach powiedz mi, jakie upierzenie teraz nosi sie w Twojej krainie. Jaki styl preferuja mieszkancy Zimnych Piaskow. Sportowy- zaspiewal ptak i szybko zmienil temat. Ja jednak nie dajac za wygrana dopytywalam dalej- Ptaku probowalam wyszukac zdjec, ale nie moge nic sensownego znalezc. Co sie nosi, no co- moze korale, szale- wymienialam coraz to inne czesci garderoby, ktore sama uwielbiam. Nie, nie, nie-odpowiadal ptak. Ptaku pomoz, chce kupic cos dla znajomej, a nie mam pojecia co. Czyzbyscie tam chodzili nagusiency? Z golymi piorami?

W koncu bez pomocy ptaka zlotego kupilam znajomej cos co mnie sie podoba, a mam nadzieje, ze jej spodoba sie rowniez. Bo niestety, a moze na szczescie ze stylem to jak z ta przyslowiowa dupa i prawda- kazdy ma wlasne :)



Szekspir w Central Parku
kwiecień 22, 2008, 10:40 przed południem
Kategoria wpisu: Koty, Szekspir, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo | Tagi: , , , , , , ,

czas: Wiosenne popoludnie. Miejsce: Polska cukiernia na Greenpoincie. Osoby: Ona czyli Evita czyli ja i on czyli maz owej. Jedza pyszny polski sernik, popijaja kawa.

Ona: A moze bysmy poszli w tym roku na Szekspira w Cental Parku?

On: Na Szekspira? Przestraszy sie, schowa za drzewo i nic z tego nie bedzie. Tylko bedziemy go szukac.

Tia. To sie dogadali.



Ratzinger w Nowym Jorku

Papiez Benedykt XVI jest w trakcie pielgrzymki do USA. Z Waszyngtonu przyjechal dzis do Nowego Jorku(dzis czyli w piatek 18 kwietnia :)). Media od tygodni nie grzmialy o niczym z taka czestotliwoscia, ale dzis cala poranna gazeta zarzucona byla informacjami o wizycie papieza. Miasto od dawna przygotowyalo sie na te wizyte, w koncu nie codziennie ma sie takiego goscia w swoim domu i na podworku.

Gazety a i telewizja chwala Benedykta za nieunikanie kontrowersyjnych tematow. Papiez czesto, gesto porusza temat molestowania seksualnego. Pedofilie wsrod ksiezy nazywa najwieksza hanba kosciola. Obiecuje walczyc z tym az do skutku, jakby troche zapominajac, ze to wlasnie on sam jako kardynal Ratzinger zalecal trzymanie tego w tajemnicy.

Ta postawa otwartosci nawet na bolesne tematy zjednuje sobie Amerykanow, a przynajmniej dziennikarzy. Podkreslaja oni co prawda, ze Benedyktowi brakuje ciepla i charyzmy jego poprzednika, ale nazywaja jego starania dobrym startem kosciola. Prezcytalam nawet dzis co bardzo mnie rozbawilo. Otoz jeden z dziennikarzy napisal, ze gdyby Jan Pawel II nie zostal duchownym a pozniej papiezem to z pewnoscia bylby najpopularniejszym gwiazdorem Hollywood. Natomiast Benedykt XVI bylby surowym dyrektorem szkoly katolickiej.



Uwarunkowanie kulturowe?
kwiecień 12, 2008, 7:15 pm
Kategoria wpisu: Na wlasne oczy, Taka Ameryka, emigracja | Tagi: , , , , ,

Piatek.

 W kazdy piatek (no prawie kazdy) jem lunch z Carol, Harrym i Sara. Z Sara jem lunch codziennie i nie wiem jak ja wytrzymam, kiedy ona pojdzie na macierzynski. Ale wrocmy do tematu.

W ten piatek Sara nie przyszla. Ide z Carol do Chipotle, ktore ma najlepsze na swiecie burito. Tam mamy spotkac sie z Harrym. Carol jest przemila osoba, weganka, ekolozka i feministka (cito brakuje ci przejscie na wege :)) Idziemy zatem i gadamy o wszystkim i o niczym i nagle wchodzimy na te pania, a raczej ona wchodzi na nas prosto ze sklepu. Pani jest niska i duuzaa. Zauwazamy to obydwie, ale zadna z nas nie mowi nic. I wtedy Carol zadaje pytanie, a raczej po prostu sie glosno zastanawia.

Czy jesli kobiety otyle, a nawet lekko okragle bylyby wzorcem piekna w naszej kulurze to ona, Carol wygladalaby inaczej? Czy jesli to byloby ok, to jadlaby wiecej, mniej biegala i pozwolila by jej kosci pokryla wieksza warstwa miesa, a moze -o bogini, moze nawet tluszczu?

Ja znam swoja odpowiedz na to pytanie, a jaka jest Wasza? Czy kazdy z nas jest wytworem li tylko i wylacznie kultury, w ktorej zyjemy? Jak bardzo macie swiadomosc wplywu tej kultury na Was?

 



Przyjemnej podrozy z MTA

Jest wiele rzeczy, ktore lubie w Nowym Jorku. Moge smialo powiedziec, ze lubie New York. Nie zamierzam tu jednak zostac na zawsze. Co to, to nie.  Kiedy juz sie stad wyprowadze na pewno bede tesknic.

Za jedna rzecza z pewnoscia tesknic nie bede. A mianowicie, za codziennymi dojazdami do pracy w metrze. Tego wprost nie znosze. Mam na tyle szczescia, ze udaje mi sie zawsze usiasc. Nie ma sie jednak z czego cieszyc, bo w wiekszosci przypadkow ktos zawsze siada obok mnie , a praktycznie na mnie. Niektorzy ludzie jedza, siorpia, dlubia w nosie, uszach i czym sie da, obcinaja paznokcie, a przede wszystkim sluchaja muzyki niemozliwie glosno. Siedzi czlowiek i probujeczytac, a tu go ktos kopnie, a to szturchnie, a to okicha, a to nadepnie, a to zagluszy.

Najgorszy jest jednak smrod.  Nosek, jak to niektorzy zauwazyli, mam wrazliwy. Wachlarz nie pomaga, niektorzy zwyczajnie smierdza. Wtedy czlowiek modli sie tylko, zeby jak najszybciej dojechac. Do tego na metrze nie mozna polegac. Dzis zmuszona bylam przesiadac sie dwa razy. Dotarlam na piejsce godzine spozniona. Zdecydowanie nie bede za tym tesknic.

PS. Na parapecie w kuchni zakwitl mi kaktus. Wiosna??

 



Wyciagnac pieniadze z blogowania??

Nie od dzis wiadomo, ze na blogowaniu mozna costam zarobic. Zwlaszcza jesli ktos pisze regularnie i jego blog wypelnia jakas nisze.

Marzenkowo nie spelnia zadnego z tych kryteriow. Mimo tego postanowilam sprawdzic, czy moj blog jest cos wart i prosze, na jakis wyjazd by starczylo : 


My blog is worth $3,387.24.
How much is your blog worth?

A ile warte sa Wasze blogi?

Update z Poniedzalku, 7 kwietnia


My blog is worth $10,161.72.
How much is your blog worth?

Czyli tak codziennie to sie zmienia?



Zapudlowany

Szekspir uwielbia ciemne, male miejsca. Kazdy z moich dotychczasowych kotow nie lubil byc noszony w torbie ale ten sam tam wlazi i najlepiej spalby tam. Nawet najmniejsze kartonowe pudelka, dajmy na to po platkach sa przez niego chetnie okupowane. Chowa sie w nich czekajac na okazje by wyskoczyc i nas wystraszyc.

Do niedawna Szekspir nie lubil sie przytulac. Zmienilo sie to kiedy mama przyjechala zeszlego lata. Mama jest kociara od urodzenioa, z reszta psiara tez. Nie wiem jak to zrobila, ale nauczyla Szekspira bawic sie z nia, atakowal ja bardzo namietnie. Nauczyla tez go mruczec. Tak, tak czlowiek nauczyla mruczec kota. Spal jej z reszta w nogach i wskakiwal jej na kolana bez przerwy. Teraz robi to nam :)

To wszystko przypomnialo mi sie kiedy nad ranem polozyl sie na mnie i zaczal szalenczo mruczec :)



Jak tu sie dogadac, no jak
kwiecień 4, 2008, 10:05 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, feelings, mydlo powidlo | Tagi: , , , , , ,

Ludzie maja nad zwierzetami te przewage, ze sa potrafia sie komunikowac. I nie chodzi mi9 tylko o komunikacje werbalna, ale tez rozpoznawanie gestow, a interpretacja symboli jest juz rzecza niesamowita. Hej, umiemy tez czytac i pisac, no raj na ziemi normalnie.

Tym bardziej wychodze z siebie, kiedy dochodzi do glupich nieporozumien. Ktos cos powiedzial, ktos zrobil mine i klotnia gotowa. A klocic tez sie umiemy. Wyrzucamy z siebie slowa, straszymy krzykiem, ranimy tymi slowami do zywego, nie robiac fizycznie nawet kroku w strone rozmowcy.

A pozniej przepraszamy i jakos te przeprosiny nie wychodza tak dobrze jak klotnia. Wypowiedziane slowa juz nie dociraja tak celnie, a rana nie goi sie tak latwo.

Moze jednak zwierzeta maja lepiej: pogryza sie, zagryza i po sprawie :)