Marzenkowo

Poczatki

lipiec 1, 2009 · 1 komentarz

Wysiedlismy z samolotu, ale jeszcze musielismy przejsc odprawe. Pytanie od urzednika, odciski, Newark czekalo otworem. Co dalej, w ktora strone, Grand Central, a pozniej Greyhound. Pierwszy raz. W autobusie dlugie godziny, zmeczenie pomieszane z podekscytowaniem. I malutka stacja w New London, pusta, nieprzyjazna. Niedzialajacy telefon, a moze tylko nie umielismy go uzyc :) On w jedna strone, ja w druga. Za mna Polacy: Hej, czy ty jestes Polka? Potrzebujesz moze noclegu?” Piec lat temu. Nie wiem czy swietowac, czy palic swieczki.

→ 1 komentarzKategorie: Opowiadanie · Podroze · Taka Ameryka · emigracja · wspominki

Key West, moje letnie wakacje zimą

czerwiec 30, 2009 · 1 komentarz

U mnie tylko zaproszenie, a raport z wakacji tu.

→ 1 komentarzKategorie: Fotografia · Galeria · Na wlasne oczy · Podroze · Taka Ameryka · emigracja · wspominki

Pani przedszkolanka

czerwiec 26, 2009 · Komentarzy: 6

Każdy z nas pamięta swoją przedszkolankę. Niektórzy z rozrzewnieniem, inni z obojętnością, niewielu pewnie z żalem i złością. Moja nauczycielka w zerówce była młodą dziewczyną pełną zapału i chęci pracy. Do tej pory pamiętam skąd wiem, że śnieg wcale nie jest czysty mimo, że biały, albo dlaczego liście zmieniają kolor jesienią. Nie zapomnę dnia kiedy robiliśmy ludki z kasztanów. To wszystko wydaje mi się teraz bardzo nierelane, tak samo nierealna wydaje mi się pani Dorotka.
Odnalazłam ją na nk i jakże się zdziwiłam, że jest taka sama jaką ją zapamiętałam. Ma teraz rodzinę i mnie pamięta. Pamięta moją rodzinę, spotyka czasem moją mamę. Nie rozpoznałaby mnie pewnie na ulicy, ale ja bym się nie pomyliła. Jak dobrze, że moja przedszkolanka nie była jędzą.

Komentarzy: → 6Kategorie: Co w duszy gra · Dziecko · Prywata · mydlo powidlo · wspominki

Elki wybór

czerwiec 22, 2009 · Komentarzy: 11

Elkę poznałam kilka lat temu. Była moją studentką, ale się polubiłyśmy i jesteśmy teraz koleżankami. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że zawsze chętnie wysłucham, doradzę, pomogę. Elka ma ten sam problem od lat i ciągle na niego narzeka. Rozwiąznie tego problemu nie jest łatwe, ale nie można w końcu pół życia tkwić w bagnie. Co z tego, jak ona nic z tym nie chce zrobić. Mówi, że chce ale nie może i ja nie wiem jak to jest. To prawda, nie wiem. Za to wiem, że jestem osobą konkretną na tyle, że jak mam problem, to próbuję go rozwiązać. Dla Elki każde rozwiązanie jest złe, zbyt trudne. Dla mnie to oznaka słabości. Jak się nie da węzła rozwiązać, to trzeba go przeciąć. Trudne i bolesne, ale jakże skuteczne.
Dziś Elka zadzwoniła do mnie i gadała dwadzieścia minut o tym samym co słyszałam już setki razy. Nie chcę już tego więcej słuchać. Mam już dość, ja wiem, że ona ma ciężko, ale jak z tym nic nie zrobisz to nie narzekaj przynajmniej. Twój wybór, jakby coś z tym postanowiła zrobić to jej pomogę, a tak niech da mi spokój.

Komentarzy: → 11Kategorie: Uncategorized

Na Południe

czerwiec 16, 2009 · Komentarzy: 5

Nie pamiętam jeszcze takiego czerwca w Nowym Jorku. Mokro, zimno i paskudnie. Mam parę dni wolnego i co? Leje. Uparłam się pójść mimo wszystko na plażę poczytać w przerwie pomiędzy jedną chmurą a drugą. Zmarzłam na tyle, że trudno mi było utrzymac kindle w łapkach, a miałam na sobie sweter i dżinsy. Wiem, że na plaży zawsze wieje, ale to było nie do wytrzymania, a co się piachu najadłam przez ten wiatr… Normalnie o tej porze roku narzekałabym na gorąco i smród, ale ta pogoda nie jest wcale lepsza. What happened to global warming?

Ech, chciałoby się wsiąść w samolot i na południe, albo gdziekolwiek byle jak najdalej od tego miejsca.

Komentarzy: → 5Kategorie: Komentarze · Na wlasne oczy · Taka Ameryka · emigracja

Szambo

czerwiec 1, 2009 · Skomentuj

Rzecz medialno- blogowa. Piszę sobie pod psaeudonimem, chociaż wiecie jak mam na imię, to tu jestem Evita. Niektórzy znają moje inne dane łacznie z adresem, czy rozmiarem bielizny.  Ale tylko ci, którzy maja znać. Bardziej zainteresowani czy spostrzegawczy od innych wiedzą więcej, większości zupełnie wystarcza, to co im daję. I jest fajnie, kryję się pod moim pseudonimem i chociaż nie zasłaniam sioę tak bardzo jak inni blogerzy, czy blogerki to dobrze mi z tym, że nie wszyscy mnie identyfikuja z realną osobą.

Ale miało być o Katarynie, czy raczej o odpowiedzialności za słowo pisane w necie. Czy blogerzy powinni ponosić odpowiedzialność za to co piszą, aż do granicy ich ujawnienia z imienia, nazwiska i numeru buta? W końcu jak mają czelność krytykować kogoś puiblicznie wymieniając jego dane, to powinni też mieć czelność podać swoje, czy tak? Otórz nie do końca. Chociaz nie identyfikuję się z kataryna i z jej opiniami minie zawsze po drodze, to uważam, że to co zrobił dziennik, to zwykłe szambo. A to co powiedziała na ten temat Wielka i Dostojna Rada Moralności (czy jak jej tam) to kolejny ściek. Ale co ja się znam.

Czy nie od tego mamy te blogi, żeby wydawać na nich sądy. Czy nie od tego blogi są, żeby były stronnicze? I co, jednemu dziennikarzynie z drugim żal dupę ściska, że taka Pani Jsieniepodpisze pisze lepsze teksty od nich? Lepszą robotę odwala?

Ja tam nie wiem ile w tym wszystkim jest prawdy i czy Kataryna sama nie chciała być ujwaniona, a to teraz tylko ładny pretekst. I szum się piękny zrobił. Wiem jedno, jakby mnie ktoś wyguglał tak łatwo jak panią K. to tez bym się wpieniła.

→ Leave a CommentKategorie: Komentarze · Polska · Znalezione w sieci

Świńska Grypa w Nowym Jorku- update

maj 28, 2009 · 1 komentarz

Niektórzy ludzie są zupełnie, kompetnie skertyniali i nieodpowiedzialni. Córka jednej z naszych studentek jest chora na świńską grypę. Dzieciak ma się ok, ale zaraża. Dziś mamusia przyszła do szkoły zakatarzona i kaszląca. Wzięła parę klas, ale w końcu została odesłana grzecznie do domu i najlepiej do lekarza.  Budynek, a raczej dwa piętra, zostały zamknięte i odbywa się sprzątanie, które ponoć niewiele daje. W końcu zanim ta pani poszła do domu to zakichała niejedno miejsce i cholera wie kogo. Czy to jest już debilizm czy “jedynie” brak wyobraźni?

→ 1 komentarzKategorie: Na wlasne oczy · News · Studenckie historie · Taka Ameryka · emigracja
Otagowane: , , ,

Degeneracja- Cieżka praca uszlachetnia?

maj 19, 2009 · Komentarzy: 9

Ciężka praca uszlachetnia- ten, kto wymyślił to powiedzenie, nie miał chyba zielonego pojęcia o czym mówił. Ciężka intensywna praca wyzwala w nas wszystko co najgorsze. Mocno zmęczony człwiek nie jest zdolny do normalnego myslenia. To smutne, ale nie ma w nim zrozumienia dla innych, ani krztyny empatii. Zwala na innych własne porażki, nie chce nikomu pomagać, bo jedyne czego pragnie to spać.

Niewyspany człowiek ma w nosie wszystko, co dzieje się wokół. Zapomina o ideałach, obietnicach, o tym co jest prawda, a co kłamstwem. Nie od parady pozbawianie snu jest jedną z najwymyślniejszych tortur. Ktoś kto nie śpi prze, dajmy na to, 36 godzin, jest skłonny wyjawić tajemnice, których by nie wyjawił po łamaniu kołem. Byleby tylko się zdrzemnąć przyzna się nawet do zbrodni, której nie popełnił.

Ciężka ia intensywna praca nie uszlachetnia. Prowadzi do wycieńczenia psychicznego i fizycznego. Robi z człowieka cień siebie samego. Do normalności potrzebna jest równowaga.

W moim życiu najwięcej miejsca zjmuje właśnie ostatnio praca. Niedosypiam, bolą mnie mięśnie i kosteczki. Na zabawę nie znajduję w ogóle czasu. Śpię i pracuję, a oprócz pracy mam jeszcze inne obowiązki. Nie maluję się prawie, bo nie mam czasu ani ochoty. Moich ślicznych zazwyczaj włosów nie zrobiłam od półtora tygodnia. Jeśłi mam czas je umyć, to wychodze z mokrymi, bo suszenie to już za wiele. Jestem rozdrażniona i pewnie czepliwa. Zdaję sobie z tego sprawę i staram się opanować.

Ciężka praca mnie nie uszlachetnia. Uszlachetniłaby mnie z pewnością gorąca kąpiel przsy do brej, niegłośnej muzyce, jakaś lektura i długi sen. Tego sobie i Wam życzę.

Komentarzy: → 9Kategorie: Co w duszy gra · Komentarze · Pieniadze · Taka Ameryka · emigracja

Domownik- jak człowiek, czy jak akwarium?

maj 6, 2009 · Komentarzy: 3

p10100852

Szukamy nowego mieszkania. Czas się wyprowadzić, zmienić miejsce, odświeżyć. Znaleźliśmy coś większego, jaśniejszego, pozostały szczegóły do obgadania. J. pyta agentkę o przepisu w budynku odnośnie posiadania zwierząt domowych. Ona mówi, że ludzie mają głownie psy, ale tez zależy jakie i pyta, co my mamy. KOTA? O kota nie ma się co martwić, KOT TO NIE ZWIERZĘ. LOL, Zawsze to podejrzewałam, a Szekspir zamruczał tylko z na wpół otwartymi powiekami: A nie mówiłem?

Komentarzy: → 3Kategorie: Fotografia · Galeria · Koty · Szekspir · Taka Ameryka · emigracja

Tożsamość Człowieka

maj 5, 2009 · Komentarzy: 13

Kim jesteś? Jak odpowiadasz na to pytanie? Kasjerem, nauczycielką, szefową korporacji, matką? To kim jestes w swoich własnych oczach, rzutuje na to jak się zachowujesz, jak się czujesz, jak sama na siebie patrzysz. Kim więc jesteś?

Rozmawiałam dziś z kuzynką, która po rozstaniu z mężem odbudowuje życie własne i swojego dziecka. W pewnym momencie napisała mi, że czuje, iż jest już tylko matką. Nie nadaje się do pracy. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie bycie matką to jedno z najbardziej niesamowitych zajęć na świecie. Nie każda kobieta się do tego nadaje, nie każda ma to w sobie. Coś jest bardzo nie w porządku z naszym światem, że naciskamy na kobiety, by stawały się matkami, a kiedy to robią nie doceniamy tego, tylko sprawiamy, że czują się bezużyteczne, mniej wartościowe.

To się mojej kuzynce nie wzięło ot tak, z powietrza. Akurat znam ją dobrze i wiem, że jest wspaniałą kobietą o bogatej osobowości. Jeśłi ktoś taki mówi, że jest TYLKO kimśtam, to zapala mi sie czerwona lampka alarmowa. Jak to- tylko? Tylko kasjerką, tylko nauczycielką etc?

Przecież nie da się w jednym słowie opisać kim jesteśmy. Dlatego ja we wszelkich profilach zazwyczaj zostawiem pole “o mnie” puste. Nie da się, no po prostu się nie da w kilku zdaniach opowiedzieć o mnie. Bo ja to dużo więcej niez to, co robię dla pieniędzy. Nie definiuje mnie moja praca, nie definiuje mnie żaden odosobniony aspekt mojego życia. Ja to też przyjaciele, jedzenie, które lubię, proglamy, które oglądam, zwierzęta, bez których nie umiem żyć. Ja to też trochę Ty, która to czytasz. A Ty to nie tylko matka, córka, czy kuzynka. To te noce noce i dnie nad jeziorem, barwa twojego głosu, śmiech i złośc. To znacznie, znacznie więcej, a czego opisać nawet nie spróbuję.

To mi przypomina Pszonię, moją przyjaciółkę, żyjąca w wyobraźni innej mojej przyjaciółki: Pochyliła się chcąc zaczerpniętą wodą obmyć spocone, rozgrzane ciało i nagle dostrzegła swe odbicie w tafli, spokojnej jak nigdy dotąd, wody.
Obce oczy. Ze zniekształconej twarzy starej, nieznanej kobiety, spoglądały na nią z niemym wyrzutem obce oczy. Jakby mówiły: daleko odeszłaś od siebie, za daleko, możesz nie wrócić…

I jak tu się nie wystraszyć? Bierzesz już setną pracę, żeby spłacić ciążący Ci kredyt i nagle zaczynasz mówic o sobie: sprzedawczyni, kelnerka, niania. I zaczynasz tak właśnie o sobie myśleć i zapominasz o innych aspiracjach. Nie czujesz się z tym dobrze, ale kredyt płacic trzeba. Zapominasz w końcu, że to nieważne, że to tylko środki do celu, że jest jeszcze wiele, WIELE więcej aspektów Ciebie. I wtedy spoglądasz w krystalicznie czystą taflę wody i przerażona nie dowierzasz. Gdzie ja? Gdzie się podziałam? Nie gub sie, pamietaj o tym! Pamiętaj, że Ty to dużo więcej.

Komentarzy: → 13Kategorie: Co w duszy gra · Komentarze · Polska