Marzenkowo

listopad 5, 2009

Ciasne ale własne

Zaszufladkowany do: Koty, Prywata, Szekspir, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo — Tagi:, , , — evita_duarte @ 11:22 am

Nadal wszystko jest niepoukładane na swoich miejscach. Z resztą, większość rzeczy nie ma jeszcze swojego miejsca. W dodatku robimy mały remont sypialni, a że mieszkanie jest maciupkie, to dosłownie śpimy na gratach.

Szekspir całe to zamieszanie znosi dzielnie (jak na Szekspira). W trakcie wynoszenia rzeczy z tamtego mieszkania tylko sie rozglądał i dziwił. Po przyjeździe tutaj schował się do kanapy i nawet jeść nie wychodził. Spał z nami pod kołderką, bo z kołderki ktoś mógłby go przecież porwać. Na każdy odgłos z zewnątrz reagował paniką. Dziś spał już w swoim łóżeczku i nie trzyma się tak blisko nas. Apetyt ma olbrzymi od wczoraj.

Sąsiadów mamy bardzo sympatycznych, może dlatego, że sami też jesteśmy mili. Kłaniamy się na klatce, przedstawiamy się i zagadujemy. Taki budynek to jak takie małe osiedle. Wszyscy są dobrze poinformowani. Wczoraj spotkałam w windzie pana, który mieszka sześć pięter wyżej ode mnie, jak się okazało. Ja pana nie znałam, ale on mnie i owszem :) Wiedział kiedy się wprowadziłam, gdzie i z kim. Wszystko to jednak w bardzo sympatycznym opakowaniu, bez wścibstwa nadmiernego :)

PS. Wczoraj na jednym z forów gazetowych był wątek: czy wasze koty reagują na swoje imiona? Ja miałam koty od dziecińswa i zawsze  reagowały. Szekspir od małego nauczył się swojego imienia. A Wasze koty? A królik?

listopad 2, 2009

Taki sobie wpis

Zaszufladkowany do: Fotografia, Galeria, Taka Ameryka, Zdjecia, emigracja — Tagi: — evita_duarte @ 1:00 am

Przeprowadzka to ciężka praca. Myślałam, że jajo zniosę. Teraz zostało rozpakowywanie, zmiana adresu we wszystkich urzędach, kartach kredytowych ec. Inernet mam sporadcznie. Telewizji nie mam i raczej nie będę, bo nikt nie oglądał, a płacić trzeba było. Nie wiem jak często będę bywać.

Impreza z okazji halloween się udała :)

14564_1269930234857_1427900738_787980_5875987_n

 

 

październik 22, 2009

Nie Greenpointu to wina…

Zaszufladkowany do: Na wlasne oczy, Taka Ameryka, emigracja — evita_duarte @ 1:10 pm

Na Greenpoint jeździć nie przepadam, chyba, że zjeść chcę coś dobrego, polskiego. Chociaż od kiedy Gospodę na 86 st. przejął nowy właściciel i teraz jest “U Chrisa” to wolę tam jak mi się zachce schabowego czy pierogów. na Greenpoincie, oprócz wielu fajnych i ciekawych Polaków mieszka też ta najgorsza, najpodlejsza i najbardziej wkurzająca część naszych rodaków. Mówię o tych, którzy uważają, że mąż ma prawo bić żonę, że dzieczyna sama sobie winna jak ją zgwałcą, a Latynosi i czarni to podludzie. Tacy nie uważają za stosowne uczyć się języka, ani zadawać z ludźmi innych narodowości. Panowie świata się znależli cholera jasna.

Wczoraj byłam właśnie na Grenpoincie i podsłuchałam fragment rozmowy dwóch buraków:

Burak 1: Kurwa zobacz Polka z czarnym idzie.

Burak 2: Ja pierdole! Jak ja widze Polke z czarnuchem to żałuje, że nie jest jak za okupacji. Powinno się łby golić tym kurwom.

Ja nie twierdzę, że tylko Polacy są rasistami, na pewno inne nacje też mają swoje grzeszki. Natomiast nigdy nie słyszałam takiego komentarza na ulicy  w innej dzielnicy NY.  Po prostu nikt nie odważy się na głos czegoś takiego powiedziec po angielsku. Polak przed Polakami nie ukrywa swojego rasizmu, a nawet jest z niego dumny. Czasami wolałabym nie rozumieć takich rozmów.

A to jedna z wielu słynnych par mieszanych.

fotka z Celebrific.com

październik 20, 2009

Koniec starego, początek nowego

Zaszufladkowany do: Studenckie historie, Taka Ameryka, emigracja, wspominki — evita_duarte @ 10:01 am

Nową pracę mam zacząć w poniedziałek. Pojawiają się jednak inne oferty i pewnie wybiore tę najbardziej mi odpowiadającą finansowo.

Będe tęsknić za uczeniem. Nie raz narzekałam na moich studentów, że leniuchy, że podelce, że brakuje im podstaw kultury. I kiedy tak narzekałam, to była prawda, ale to były zjawiska marginalne. Większośc moich studentów to były albo Azjatki, albo Murzynki. Azjatki były bardzo wymagające, sympatczne i miłe, do tego nieśmiałe. Murzynki były sympatyczne, hałaśliwe i łatwo się zniechęcały. Czyż nie tak tworzy się stereotypy? Ale tak właśnie było w tym przypadku. Ileż razy ja się nasłuchałam, że powinnam znaleźć sobie czarnego chłopaka. Czasem było to zabawne, a czasem złośliwe.

Będę tęsknić za wszystkimi aspektami pracy ze studentami. Z niektórmi się zaprzyjaźniłam tak mocno, że ciężko uwierzyć jak to się zaczęło. Niektórzy piszą do mnie, albo dzwonią cały czas. W szkole językowej przestałam pracować dwa i pół roku temu i nadal dostaje maile czy smsy od moich studentów.

Teraz czas na nowe cele i przygody, czy ciekawsze okaże się niebawem. Zawsze z resztą do uczenia będę mogła wrócić i kiedyś to pewnie zrobię.

październik 18, 2009

Immigrant Country

Zaszufladkowany do: Taka Ameryka, emigracja — evita_duarte @ 8:44 pm

Byłam wczoraj  na Bardzo Ważnym Egzaminie, który jak sądzę oblałam*. Zdanie egzaminu potrzebne mi będzie, żeby wreszcie powrócić na studia. Mam nadzieję, że nastapi to na wiosnę, bo zawsze lubiłam być w szkole, zwłaszcza po tej drugiej stronie. Mogą być pewne problemy, bo College zgubił gdzieś dokumenty wysłane przez polską uczelnię. Oni twierdzą, że dokumenty nigdy do nich nie dotarły, i może uwierzyłabym obarczając niesolidnością panią z dziekanatu, gdyby nie fakt, że pani ta rozmawiała ze mną bardzo profesjonalnie i dokumenty wysłane do agencji ewaluacyjnej dotarły po tygodniu. Nic to, zadzwonię do tej pani i znów poprosze o przesyłkę.

Tymczasem zboczyłam z tematu. Otóż egzamin, kóry zdawałam wczoraj zdawało mnóstwo ludzi. Całe piętro Hotelu na Times Square było wypełnione. Spodziewałam się, że będą to głownie Amerykanie. Ulżylo mi trochę, kiedy w lobby kobieta zapytała mnie nieczystym angielskim, czy też idę na ten egzamin. Ulżyło mi jeszcze bardziej, kiedy dziewczyna siedząca obok mnie okazała się również emigrantką. W końcu na obcokrajowcach ten kraj jest zbudowany. Nowy Jork nie byłby taki sam bez nas.

PS. Dostałam ofertę pracy, którą z braku niczego innego przyjęłam. Zaczynam 26 października.

* Wnioskuję, że oblałam z tego, że nie za bardzo sie przygotowywałam. Jeśli nie miałam fuksa to następny raz mogę podejść w grudniu.

październik 8, 2009

Unemployed

Zaszufladkowany do: Pieniadze, Taka Ameryka, emigracja — Tagi:, , , — evita_duarte @ 11:03 pm

Pożegnałam się z moją pracą w zeszłm tygodniu i teraz szukam nowej. Mimo, że widziałam o tym z góry to i tak był to emocjonalny dzień. Obiecałam sobie, że nie uda im się wycisnąć ze mnie ani jednej łezki, nie znoszę sie wzruszać. Wycisnęli nie tylko ze mnie, ale i z siebie. Nie dość, że kwiatki to jeszcze oczywiście porad nie było końca. Zżyłam się z nimi i nawet jak nie przepadałam za tym miejscem to i tak się przyzwyczaiłam.

Ponoć nie ma nic gorszego od przzwyczajenia, ponoć ono zabija pasję i uniemożliwia rozwój. Ponoć, na razie nie wiem. Jestem bezrobona, może mi sie odwidzi jeszcze.

wrzesień 21, 2009

Dekoratorskie Inspiracje

Zaszufladkowany do: Na wlasne oczy, Znalezione w sieci, emigracja, mydlo powidlo — evita_duarte @ 7:18 pm

Z gustem jest zawsze taki problem, że każdy ma inny, a w dodatku lubi się zmieniać. Moda przychodzi i odchodzi i upodobania się znieniają. Przedmioty, które kupiłąm kiedys teraz mi się już mogą nie podobać. Nie ma problemu jeśli znudzi się para butów czy spodnie. Gorzej byłoby gdybym meble chciała zmieniać co pół roku.  Na szczęście meble mam proste i tak łatwo z mody nie wyjdą. Uważam, że meble powinny być właśnie takie: proste, praktyczne i o regularnych kształtach. Powinno się mieć latami i nie zawracać sobie głowy nowymi zbyt często.  Postanowiłam zatem na razie nowych mebli nie kupować, no może jednak łóżko.

Ponieważ jednak przeprowadzka się zbliża, to zaczęłam szukać inspiracji dekoracyjnych. Wystrój wnętrz jest indywidualną sprawą i chyba trzeba mieć jakiś smak, wyczucie, czy co tam jeszcze, żeby urządzić sobie przytulne gniazdko. Przeglądałam te zdjęcia i nic mi się nie podoba. Lubię proste, jasne wnętrza, ale te które widziałam były albo za proste albo za pstrokate. Albo za dużo dekoracji, albo zupełnie ich brak. Chcę mieć ładne udekorowane mieszkanie ale w Nowym Jorku mieszkania są niewielkie. Nasza brooklyńska klateczka będzie co prawda większa od obecnej, ale nadal to klateczka, a nie rezydencja.

A może Wy macie jakieś sugestie, przydatne strony, zdjęcia?

PS. Lecę bo kolejny sezon Housa właśnie się zaczął.

wrzesień 18, 2009

Elki perypetie ciąg dalszy

Zaszufladkowany do: Co w duszy gra, Komentarze, Prywata, Taka Ameryka, mydlo powidlo — evita_duarte @ 8:59 pm

Pamiętacie jak pisałam kiedyś o Elce i jej niezrozumiałych wyborach? Jak miałam juz dość dawania tych samych rad i wysluchiwania o tych samych problemach?

Tadam, Elka wreszcie sie ruszyła i postanowiła zmienić. Ok, o tym, że zmieni to gadała od dłuższego czasu, ale na gadaniu sie kończyło. Teraz wreszcie wzięła się do roboty. Łatwo to jej nie jest, mówię wam. To tylko początki i ona sama widzi, że nie będzie tak ciężko cały czas. Poza tym ma przyjaciół, a my nie damy zginąć ani jej, ani jej córce. I do mnie co jakisz czas mówi: no wreszcie się doczekałaś, co? Wreszcie gadanie odniosło skutek. Ano wreszcie. Tadam normalnie.

wrzesień 16, 2009

(Nie)pokonany Patrick Swayze

Zaszufladkowany do: Co w duszy gra, Komentarze, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo, wspominki — Tagi:, — evita_duarte @ 8:12 pm

Dirty Dancing stał się w Polsce popularny w moich podstawówkowych czasach. Ludzie  pożyczali go sobie na pirackich kasetach video, niejednokrotnie w koszmarnej jakości. Ci, którzy nie mieli odtwarzaczy video oglądali film u znajomych. Było to kilka lat po roku 1987, kiedy to film wyszedł w USA, tam też osiągając olbrzymią popularność. Och jak ja się kochałam w Patricku Swayze! Każda z nas się w nim kochała.

To dla niego, z jego powodu spędzałyśmy całe godziny z moja koleżanką ucząc się choreografii z Dirty Dancing. To z jego powodu zapisałam się pierwszy raz do zespołu tańca latynoamerykańskiego. Mogłabym tak przetańczyc całe życie. Czar Patricka Swayze zawsze robił na mnie olbrzymie wrażenie i robi do teraz. To spojrzenie, którm obdarowywał swoje filmowe partnerki nigdy nie wyblakło. Zawsze miałam wrażenie, że to na mnie patrzył z małego ekranu. Nawet udzielając jednego z ostatnich wywiadów w styczniu tego roku był pełen życia i uroku, mimo, że umierający.

I to pewnie dlatego jedyną rzeczą, kóra mi tak w J. przeszkadza to to, że ma dwie lewe nogi i wcale nie chce ego zmieniać, a mnie tańca tak brakuje…

wrzesień 9, 2009

Lenistwo dobre na wszystko

Zaszufladkowany do: Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka, mydlo powidlo — evita_duarte @ 10:34 am

Miałam takie ambitne plany aktywnego spędzania długiego weekendu… Pojechaliśmy do Delaware Water Gap na kamping. Chciałam się powspinać, zaplanowałam spływ kajakowy i nic. Byliśmy tak zmęczeni cały czas, że właściwie całymi dniami paliliśmy ognisko, jedliśmy kiełbaski i ewentualnie trochę popływaliśmy. Wykończyliśmy tequilę, a piwa to nam zabrakło. Mogłabym tak jeszcze przez kilka dni, ale niestaty czas wracać do pracy.

Lubię się gapić w ogień.

Starsze wpisy »

Blog na WordPress.com.