Marzenkowo

Marzec 16, 2010

Przebudzenie wiosenne

Filed under: emigracja, Na wlasne oczy, Taka Ameryka — evita_duarte @ 9:26 am

Ludzie, jest wiosna! Świat budzi sie do życia to i ja postanowiłam się przebudzic na blogu. Jest to bardziej świadome postanowienie, niż stan faktyczny. Ostatnie tygodnie prześladowało mnie ostre zapalenie oskrzeli, które powracało sobie jak bumerang, a to wszystko przez to, że na kolację walentynkową założyłam małą czarną- gołe nogi. Jeśli zatem przez ostatnie tygodnie prześladowały Was odgłosy niewiadomego pochodzenia, jakieś grzmoty i huki, to nie były to wyładowania atmosferyczne. To mój kaszel dało się słyszeć dookoła globu.

Teraz patrząc jednak za okno nie dało by się nie poczuć lepiej. Słońce świeci, pączki pojawiaja isę na drzewach, a na nielicznych skrawkach zieleni już coś kwitnie. Za oknem rozlegją się dźwięki kocich zalotów. Niczym nie przypomina to pogody z tego weekendu, kiedy to wiatr przewrócił drzewo na samochód- krowę, na szczęście nie robiąc wielkich szkód. Takiego szczęścia nie miało wiele innych osób, którym drzewa pospadały na domy.

Reklamy

Styczeń 7, 2010

Samochód- krowa, kierowca- ja

Filed under: emigracja, Na wlasne oczy, Taka Ameryka — Tagi: , — evita_duarte @ 11:32 am

Prawo jazdy mam od dawna. Kierowcą jednak jestem niedzielnym. Jak już muszę to prowadzę, ale wolę byc wożona. Od mojego ostatniego wypadku unikałam roli kierowcy jak ognia, bo po co mi to. Wyjechałam wtedy ze znaku stop, wprost pod koła innego samochodu. Nigdy już nie będę wozić pijanego towarzystwa po imprezie, taksówki brać moi drodzy. Darło mi się toto i rozkojarzało mnie przeokrunie (towarzystwo oczywiście).

Teraz mamy samochód-krowę. Łatwo się nią nie jeździ, ale mój twierdzi, że w razie wypadku jesteśmy bezpieczniejsi niż w jakimś bączku. Ja to sobie myślę, że on mnie przekonał do zakupu krowy myśląc, że będę się bała prowadzić i on będzie miał samochód sam dla siebie. Rację miał- nie wyrywam się za kierownicę, jeśli nie muszę. Co innego jeśli mam gdzieś telepotać się metrem dwie godziny. Niedoczekanie.

Ostatnio jeżdżę do pracy krową. Och, musielibyście słyszeć zatroskane pytania znajomych- a jak J. wtedy dojeżdża? Jakoś o mnie nikt się nie martwił jak spędzałam w metrze długie godziny.

Jadę więc krową i powiem wam, że nie wszyscy mnie wymijają i nie zawsze mam cierpliwość do jazdy najwolniejszym pasem. Odświeżam też sobie zasób słów uważanych za obelżywe. Zdarza mi się wymyślić jakies nowe słowo od czasu do czasu. Bo jak nazwiecie kierowcę, który jedzie pasem obok w dużej odległości, a jak ja puszczam kierunkowskaz, coby na jego pas zjechać to nagle przyspiesza, żebym tylko nie jechała przed nim? Nowe nazewnictwo jest tu potrzebne, słowo daję. Nie znoszę też brawury i głupoty- zazwyczaj tym wykazują się mężczyźni. Im lepszy samochód, tym bardziej pewni siebie. Jeszcze mi kobieta nie wjechała na mój pas spychając mnie na srodek drogi, dodam, że bez kierunkowskazu. Z resztą kierunkowskazy są dla mięczaków, prawdziwi twardziele śmierci się nie boją.

PS. Wczoraj krowie oberwałam lusterko prawe (ucho?). Na razie czeka mnie jazda metrem, brrr.

Październik 22, 2009

Nie Greenpointu to wina…

Filed under: emigracja, Na wlasne oczy, Taka Ameryka — evita_duarte @ 1:10 pm

Na Greenpoint jeździć nie przepadam, chyba, że zjeść chcę coś dobrego, polskiego. Chociaż od kiedy Gospodę na 86 st. przejął nowy właściciel i teraz jest „U Chrisa” to wolę tam jak mi się zachce schabowego czy pierogów. na Greenpoincie, oprócz wielu fajnych i ciekawych Polaków mieszka też ta najgorsza, najpodlejsza i najbardziej wkurzająca część naszych rodaków. Mówię o tych, którzy uważają, że mąż ma prawo bić żonę, że dzieczyna sama sobie winna jak ją zgwałcą, a Latynosi i czarni to podludzie. Tacy nie uważają za stosowne uczyć się języka, ani zadawać z ludźmi innych narodowości. Panowie świata się znależli cholera jasna.

Wczoraj byłam właśnie na Grenpoincie i podsłuchałam fragment rozmowy dwóch buraków:

Burak 1: Kurwa zobacz Polka z czarnym idzie.

Burak 2: Ja pierdole! Jak ja widze Polke z czarnuchem to żałuje, że nie jest jak za okupacji. Powinno się łby golić tym kurwom.

Ja nie twierdzę, że tylko Polacy są rasistami, na pewno inne nacje też mają swoje grzeszki. Natomiast nigdy nie słyszałam takiego komentarza na ulicy  w innej dzielnicy NY.  Po prostu nikt nie odważy się na głos czegoś takiego powiedziec po angielsku. Polak przed Polakami nie ukrywa swojego rasizmu, a nawet jest z niego dumny. Czasami wolałabym nie rozumieć takich rozmów.

A to jedna z wielu słynnych par mieszanych.

fotka z Celebrific.com

Wrzesień 21, 2009

Dekoratorskie Inspiracje

Filed under: emigracja, mydlo powidlo, Na wlasne oczy, Znalezione w sieci — evita_duarte @ 7:18 pm

Z gustem jest zawsze taki problem, że każdy ma inny, a w dodatku lubi się zmieniać. Moda przychodzi i odchodzi i upodobania się znieniają. Przedmioty, które kupiłąm kiedys teraz mi się już mogą nie podobać. Nie ma problemu jeśli znudzi się para butów czy spodnie. Gorzej byłoby gdybym meble chciała zmieniać co pół roku.  Na szczęście meble mam proste i tak łatwo z mody nie wyjdą. Uważam, że meble powinny być właśnie takie: proste, praktyczne i o regularnych kształtach. Powinno się mieć latami i nie zawracać sobie głowy nowymi zbyt często.  Postanowiłam zatem na razie nowych mebli nie kupować, no może jednak łóżko.

Ponieważ jednak przeprowadzka się zbliża, to zaczęłam szukać inspiracji dekoracyjnych. Wystrój wnętrz jest indywidualną sprawą i chyba trzeba mieć jakiś smak, wyczucie, czy co tam jeszcze, żeby urządzić sobie przytulne gniazdko. Przeglądałam te zdjęcia i nic mi się nie podoba. Lubię proste, jasne wnętrza, ale te które widziałam były albo za proste albo za pstrokate. Albo za dużo dekoracji, albo zupełnie ich brak. Chcę mieć ładne udekorowane mieszkanie ale w Nowym Jorku mieszkania są niewielkie. Nasza brooklyńska klateczka będzie co prawda większa od obecnej, ale nadal to klateczka, a nie rezydencja.

A może Wy macie jakieś sugestie, przydatne strony, zdjęcia?

PS. Lecę bo kolejny sezon Housa właśnie się zaczął.

Wrzesień 9, 2009

Lenistwo dobre na wszystko

Filed under: mydlo powidlo, Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka — evita_duarte @ 10:34 am

Miałam takie ambitne plany aktywnego spędzania długiego weekendu… Pojechaliśmy do Delaware Water Gap na kamping. Chciałam się powspinać, zaplanowałam spływ kajakowy i nic. Byliśmy tak zmęczeni cały czas, że właściwie całymi dniami paliliśmy ognisko, jedliśmy kiełbaski i ewentualnie trochę popływaliśmy. Wykończyliśmy tequilę, a piwa to nam zabrakło. Mogłabym tak jeszcze przez kilka dni, ale niestaty czas wracać do pracy.

Lubię się gapić w ogień.

Sierpień 26, 2009

W Twoich Oczach

Filed under: emigracja, Fotografia, Galeria, Na wlasne oczy, Podroze, Prywata, Taka Ameryka, Zdjecia — Tagi: , — evita_duarte @ 10:44 pm

Tęsknię

Redrock306.jpg picture by evita_duarte

Redrock308.jpg picture by evita_duarte

Sierpień 23, 2009

Czerwono mi- Red Rock Canyon cz. 1 i pewnie nie ostatnia

Filed under: emigracja, Fotografia, Galeria, Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka, wspominki, Zdjecia — evita_duarte @ 9:55 pm

Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy naszej wycieczki było to, że Las Vegas jest tak pięknie położone. Wiedziałam, że jest w samym środku pustyni, ale nie sądziłam, że to będzie TAAKAAA pustynia. Góry, doliny, kaniony. Przyroda przepiękna. Do tego pogoda wspaniała. Oczywiście było gorąco- ponad 33 stopnie Celsjusza. Taka temperatyura jest nie do zniesienia w Nowym Jorku z powodu wilgotności. Nie w Nevadzie. Tam przy takiej pogodzie można normalnie oddychać. Można się nawet wspinać! Pamiętać trzeba, żeby brać ze sobą bardzo dużo wody. Uważac też należy na skorpiony, tarantule, węże i inne jadowite stworzonka, z których najbardziej niebezpieczną jest czarna wdowa. Bez obawy. Po pierwsze chowaja się one w chłodniejszych miejscach, np. pod kamieniami. Po drugie ich ukąszenie jest śmiertelne wyłacznie dla osób uczulonych- nie wstrzykują wystrarczającej ilości jadu, żeby zabić człowieka. Nie zabierałabym tam kota na pewno 🙂

Dziś pokażę Wam część Red Rock Canyon- naprawdę ciężko mi wybrać najlepsze zdjęcia, więc podzielę to na kilka części. Pierwsza- Calico Hills.

RedRock019.jpg picture by evita_duarte

Miałam wrażenie, że to są po prostu zwykłe kamyki porozwalane po ziemi i pewnie tak by to wygladało i na zdjęciach gdyby nie te małe punkciki na niektórych z nich- to ludzie. Te kamyki sa po prostu wielkie 🙂

RedRock037.jpg picture by evita_duarte

RedRock039.jpg picture by evita_duarte

Redrock084.jpg picture by evita_duarte

Redrock089.jpg picture by evita_duarte

Redrock095.jpg picture by evita_duarte

Redrock116.jpg picture by evita_duarte

Redrock123.jpg picture by evita_duarte

Redrock134.jpg picture by evita_duarte

Redrock157.jpg picture by evita_duarte

Dlaczego skały tam są czerwone? No coż, rdzewieją 🙂 Kamień bogaty jest w rudę żelaza, która utleniając się daje nam piękny widok- czerwienie, pomarańcze, róże.

Redrock215.jpg picture by evita_duarte

Redrock224.jpg picture by evita_duarte

PS. Wjazd do parku kosztuje dla porównania 5$ za samochód. Pewnie byłoby drożej gdyby park był na terenie rezerwatu…

Sierpień 19, 2009

Dziura w ziemi. Wielki Kanion- oczekiwane zdjęcia z mojej wycieczki

Filed under: emigracja, Fotografia, Galeria, Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka, Zdjecia — evita_duarte @ 11:41 pm

Obiecywałam i oto są, nie było łatwo wybrać. Wszystkie są warte obejrzenia- piękne, ciekawe. Żadne z nich nie oddaje jednak uczucia, którego doświadczyłam. Już w drodze na Wielki Kanion byłam podekscytowana. Kilka godzin przez pustynię, po drodze Tama Hoovera. Z klimatyzowanego samochodu wyglądało bajkowo. Jak dojechaliśmy Indianin piowiedział nam, że mamy szczęście bo to lato jest chłodne. No tak, było zaledwie 33 stopnie Celsjusza. Z resztą pogoda była nieprzewidywalna. Znienacka spadł deszcz, który kropił olbrzymimi kroplami przez chwilę, a później znów wyszło słońce. Wiał wiatr, który na początku odczuwalny był jak… palące powietrze z piekarnika. Po deszczu było przyjemniej. Jak pierwszy raz podeszłam do krawędzi poczułam olbrzmi strach, chociaż nie mam lęku wysokości. Nagle przestałam ufać własnym ruchom. Po chwili jednak przyzwyczaiłam się i byłam w stanie cieszyć się widokiem. Jak weszłam na skywalk- szklany most nad Kanionem poczułam strach, radość i wzruszenie razem. Słowa nie opiszą tego widoku, ani uczucia. Zdjęcia też tego nie oddadza, ale spróbujmy.*

Eagleview- rzeczywiście skały uformowały się na kształt olbrzymiego orła z rozpostartymi skrzydłami.

eagle.jpg picture by evita_duarte

„Wyobraź sobie, że zrzucisz kamyk. Poodbija się od innych skał i zanim spadnie na samo dno przestanie być dawno widoczny. Gdzie musi być ten odtatni punkt, w który uderzy…” Powiedział J., po czym znalazł kamyk i chciał go zrzucić.

GrandCanyon166.jpg picture by evita_duarte

Ja nie mogąc uwierzyć własnym oczom skakałam z radości.

GrandCanyon177.jpg picture by evita_duarte

GrandCanyon302.jpg picture by evita_duarte

GrandCanyon317.jpg picture by evita_duarte

GrandCanyon386.jpg picture by evita_duarte

Rzeka Kolorado, może następnym razem wybiorę się na spływ? Widoki z dołu na pewno są imponujące.

GrandCanyon426.jpg picture by evita_duarte

A to te wielkie krople.

deszcz.jpg picture by evita_duarte

I jeszcze jakieś panoramy.

panoramaskywalk.jpg picture by evita_duarte

panorama.jpg picture by evita_duarte

* Niestety na Skywalk nie wpuszczają z aparatami, telefonami ani innymi personalnymi przedmiotami.

Sierpień 10, 2009

Po powrocie- koniec wakacji

Filed under: emigracja, Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka — evita_duarte @ 12:45 pm

Ten tydzień zlecial bardzo szybko i zanim sie obejrzałam wylądowałam spowrotem na JFK. Chmury otaczały lotnisko, a później rozpętała się burza. To nie do wiary, że jeszcze rano tego dnia byłam w rozpalonym słońcem Las Vegas. To były najlepsze jak dotąd wakacje w moim życiu. Samo miasto przerosło moje oczekiwania, bo nie spodziewałam się za wiele. To co zobaczyłam poza miastem rzuciło mnie na kolana. Zobaczenie Grand Canyon było moim marzeniem od dawna i to był główny cel mojej podróży. Główny, ale nie jedyny. Jeślibyście mieli kiedyś okazję znajdować się w tej części Stanów polecam zatrzymanie się tam choć na chwilę.

 Mam tylko jedna uwagę: Las Vegas nie jest dla dzieci. Wiele było tam par z dziećmi, które zwyczajnie się nudziły. Chociaż teoretycznie nie mają one wstępu w niektóre mejsca kasyn to i tak je tam widziałam. Poza tym nawet na ulicach Las Vegas widać, że jest to miasto dla dorosłych. Tak jak nie polecałabym nikomu wieczoru panieńskiego w Disneylandzie tak samo nie polecam Las Vegas na wakacje z dziećmi.

Sierpień 9, 2009

Pocztówka z podróży

Filed under: Fotografia, Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka — evita_duarte @ 12:06 am

2

Older Posts »

Blog na WordPress.com.