Marzenkowo

Marzec 31, 2010

Poetycznie po polsku

Filed under: Co w duszy gra, emigracja — Tagi: — evita_duarte @ 10:06 pm

Nie wiem, co to poezja
nie wiem , po co i na co,
wiem, że czasami ludzie
czytają wiersze i płaczą,
a potem czasami piszą,
mozolnie i nieudolnie,
by od dławiącej ciszy
łkające serce uwolnić

Władysław Broniewski

Angielskiego i niemieckiego uczyłam się już w podstawówce. Do tego ostatniego skutecznie zniecheciła mnie moja nauczycielka, więc teraz jednie potrafie się przedstwiać po niemiecku. Angielskiego uczyłam się z przyjemnością, bo nauczycielką byla sympatyczna babka, która wiedziała co robi. Pierwszą prawdziwą książką, którą przeczytałam po angielsku była Memoirs of a Geisha. Zajęło mi to dużo czasu i niezliczone spacery po słownik. Teraz czytam już beproblemowo i bezsłownikowo. Z jednym mam jednak problem- poezja. Wiersze są jak zaglądanie do wnętrzności autora, najgłebsze myśli i uczucia… a ja nie rozumiem poezji po angielsku. Słowo daje, równie dobrze te wiersze mogłyby być napisane po hiszkańsku- też by do mnie NIC nie dotarło.Myśleliście kiedyś, że polski jest jęzkiem poezji? Dla mnie jest!

Styczeń 5, 2010

Żyję

Filed under: Co w duszy gra, emigracja, feelings, Taka Ameryka — evita_duarte @ 12:46 pm

Przechodzę przez turbulencje w mojej podroży i zastanawiam się, czy drastycznie nie zmienić kierunku, ale żyję. Cieszę się, że zaglądacie do mnie nawet jak nie ma mnie długimi tygodniami.

Święta minęły spokojnie. Nagotowałam się tak, że do tej pory nie wszystko zjedzone. Wyjazd sylwestrowy do Vermont nie za bardzo się udał. Po pierwsze nie odczułam, że Sylwester był Sylwestrem, więc postanowiłam, że tego roku liczyć nie będę. Po drugie za zimno było żeby zjeżdżać, a po trzecie nie umiem jeżdzić na nartach. Chciałam sobie poćwiczyć, ale było tak zimno, że zniosłam tego tylko dwie godziny. Wywaliłam się tylko raz, ale od razu mi rękawice przemokły i wtedy już zamarzałam.

W 2010 życzę Wam spokoju i tego, żeby był taki jaki chcecie. Sobie życzę natchnienia do podjęcia właściwej decyzji i obrania właściwego kierunku.

Wrzesień 18, 2009

Elki perypetie ciąg dalszy

Filed under: Co w duszy gra, Komentarze, mydlo powidlo, Prywata, Taka Ameryka — evita_duarte @ 8:59 pm

Pamiętacie jak pisałam kiedyś o Elce i jej niezrozumiałych wyborach? Jak miałam juz dość dawania tych samych rad i wysluchiwania o tych samych problemach?

Tadam, Elka wreszcie sie ruszyła i postanowiła zmienić. Ok, o tym, że zmieni to gadała od dłuższego czasu, ale na gadaniu sie kończyło. Teraz wreszcie wzięła się do roboty. Łatwo to jej nie jest, mówię wam. To tylko początki i ona sama widzi, że nie będzie tak ciężko cały czas. Poza tym ma przyjaciół, a my nie damy zginąć ani jej, ani jej córce. I do mnie co jakisz czas mówi: no wreszcie się doczekałaś, co? Wreszcie gadanie odniosło skutek. Ano wreszcie. Tadam normalnie.

Wrzesień 16, 2009

(Nie)pokonany Patrick Swayze

Filed under: Co w duszy gra, emigracja, Komentarze, mydlo powidlo, Taka Ameryka, wspominki — Tagi: , — evita_duarte @ 8:12 pm

Dirty Dancing stał się w Polsce popularny w moich podstawówkowych czasach. Ludzie  pożyczali go sobie na pirackich kasetach video, niejednokrotnie w koszmarnej jakości. Ci, którzy nie mieli odtwarzaczy video oglądali film u znajomych. Było to kilka lat po roku 1987, kiedy to film wyszedł w USA, tam też osiągając olbrzymią popularność. Och jak ja się kochałam w Patricku Swayze! Każda z nas się w nim kochała.

To dla niego, z jego powodu spędzałyśmy całe godziny z moja koleżanką ucząc się choreografii z Dirty Dancing. To z jego powodu zapisałam się pierwszy raz do zespołu tańca latynoamerykańskiego. Mogłabym tak przetańczyc całe życie. Czar Patricka Swayze zawsze robił na mnie olbrzymie wrażenie i robi do teraz. To spojrzenie, którm obdarowywał swoje filmowe partnerki nigdy nie wyblakło. Zawsze miałam wrażenie, że to na mnie patrzył z małego ekranu. Nawet udzielając jednego z ostatnich wywiadów w styczniu tego roku był pełen życia i uroku, mimo, że umierający.

I to pewnie dlatego jedyną rzeczą, kóra mi tak w J. przeszkadza to to, że ma dwie lewe nogi i wcale nie chce ego zmieniać, a mnie tańca tak brakuje…

Wrzesień 1, 2009

Pilot

Filed under: Co w duszy gra, Dziecko, mydlo powidlo, Polska — evita_duarte @ 6:02 pm

Krzyś od dawna mówił mi, że będzie pilotem. Przecież jako pilot mógłby ciągle mnie odwiedzać, prawda?

W niedziele Krzyś z cała rodziną poszli na Air Show. Krzyś jest już duży, ma siedem lat i zrozumiał co się stało, kiedy samolot runął na ziemię. Najpierw płakał, nie on jeden z resztą. Później postanowił, że pilotem jednak nie będzie.

Sierpień 27, 2009

Złodziejstwo pospolite, czyli plagiat

Dwie studentki z Torunia stracą tytuł magistra i będą musiały zapłacić kary pieniężne. Okazało sie, że obydwie ich prace magisterskie nie były samodzielne. Wielka ich część to po prostu kolaż różnych innych prac. Studentki przyłapał recenzent prac i zgłosił to rektorowi.

Historia jak wiele innych niestety, ale tłumaczenie tych kobiet jest conajmniej dziwne. Otóż twierdzą one, że plagiat popełniły nieumyślnie. Czy one naprawdę tak powiedziały, czy to dziennikarz się pomylił? Zaraz, jak można ukraść część czyjejś pracy i zrobić to nieświadomie? To przecież nie jest tak, że ktoś im w markecie podrzucił perfumy do plecaka…. Czy ktoś im wkleił na złość wyrywki prac innych ludzi? Niechcący skopiowały im się całe wyrywki książek. I wiecie czyja to wina? Oczywiście, że promotora!* Jakie to słodkie obwiniać kogoś innego za swoją bezdenną głupotę. Wszyscy naokoło sa winni tylko nie one! Widać, że mamy do czynienia z ofiarami. Jakim cudem takie osoby w ogóle znalazły się na oststnim roku studiów magisterskich jest dla mnie zagadką. O, chyba wiem, ściągały- zagadka rozwiązana.

PS. To, że promotor nie zauważył ponoć tak oczywistego plagiatu też mnie zastanawia. Naprawdę nie zauważył, czy nie czytał? Nic jednak nie zwalnia studentek z odpowiedzialności za ich własne prace magisterskie.

Sierpień 19, 2009

Trzecia dekada zakończona (ach ta matematyka)

Filed under: Co w duszy gra, emigracja, feelings, mydlo powidlo, Prywata — evita_duarte @ 11:11 am

W sobotę spotkałam się ze znajomymi w klubie. Oblewaliśmy moje urodziny, które były wczoraj. Zabawa była przednia. Dawno się tak nie wytańczyłam, wyśmialam i wyskakałam i to jeszcze w przednim towarzystwie.

Wczoraj z samego rana rozmawiałam przez skype z rodziną. Odśpiewali mi sto lat i życzyli spełnienia marzeń. Bardzo to było miłe. W pracy miałam niespodziankę: tort lodowy z moim imieniem, śpiewali Happy Birthday, ktoś wyglosił przemówienie na moją cześć. Dostałam też prezenty 🙂 Pracować nie musiałam, z wyjątkiem tej jedenej lekcji na samym początku. Później spotkałam się z parą, która nie mogla pojawić się w sobotę. Urządzili mi piknik w Central Parku. Był tort, szampan i owoce. Były naewt świeczki, bo siedzieliśmy tam do 22. Sto lat i Happy Birthday też było, nawet on, który jest Turkiem śpiewał sto lat. Tyle lat w związku z Polką do czegoś zobowiązuje. Zwłaszcza jeśli ma się tylu przyjaciół Polaków. Przegoniły nas błyskawice; mnie udało sie uciec burzy, im nie bardzo.

To był naprawdę wspaniały dzień mimo, że J. nie było. On świętował ze mną w sobotę. Wspaniale zakończyłam moje lata dwudzieste i rozpoczęłam trzydzieste. Życzcie mi, żeby cała dekada była taka wyjątkowa. Mając tylu fajnych ludzi wokół mnie nawet po siedemdziesiątce będę czuła się piękna i młoda 🙂

tort

Lipiec 26, 2009

Arbuzy, wiśnie, truskawki

Filed under: Blogowanie, Co w duszy gra, mydlo powidlo, Prywata — evita_duarte @ 6:49 pm

Lubię tę porę roku, lubię za wiele rzeczy. Za pogodę, nawet burze. Za atmosferę wakacji, nawet jak jest dużo pracy. Lubię za plażę, za zwiewne sukienki i krótkie spodenki. Za wodę w oceanie i basenie, od której moja skóra robi się sucha i pomarszczona.

Najbardziej jednak lubię tę porę roku za jedzenie. Ja kocham jeśc, a to co mogę jeśc latem jest tak różnorodne i smakowite, że mogłabym siedziec i wcinac smakołyki całymi dniami. Kupiłam dziś arbuza, dwa funty wiśni, dwa opakowania jagód, jabłka i pomarańcze. Niby zimą też są te wszystkie owoce, ale wtedy zupełnie inaczej smakują. Latem czuję się jak gdybym jadła słońce. A ja przecież lubię słońce.

Lipiec 13, 2009

Streszczenie

Filed under: Co w duszy gra, emigracja, mydlo powidlo, Odchudzanie, Prywata — evita_duarte @ 12:44 pm

Lata tego roku niewiele widzialam, ale teraz ma byc ponoc lepiej, pogoda sie poprawi no i pracowac bede mniej. Duzo mniej. Dobrze to i zle zarazem.
Ponownie jestem na diecie, nie, nie przytylam, ale te resztke musze jeszcze zrzucic. Licze kalorie i takie tam, moze tez pocwicze. W koncu ta bieznia miala do biegania sluzyc, a nie suszenia ubran i zbierania kurzu. Dzien za dniem przelewa sie leniwie i bez wiekszych wydarzen. Jeden od drugiego niewiele sie rozni. Niewiele mnie tez ostatnio zadziwia, czy zastanawia. Przyzwyczajam sie chyba do sporej skali ludzkich zachowan.
Teraz zegnam panstwa, lekcje o stereotypach bede prowadzic. Jakos trzeba uczyc przymiotnikow, co nie?
PS. Wybaczcie brak polskich znakow, ale pisze z obcego komputera.

Czerwiec 26, 2009

Pani przedszkolanka

Filed under: Co w duszy gra, Dziecko, mydlo powidlo, Prywata, wspominki — evita_duarte @ 12:08 pm

Każdy z nas pamięta swoją przedszkolankę. Niektórzy z rozrzewnieniem, inni z obojętnością, niewielu pewnie z żalem i złością. Moja nauczycielka w zerówce była młodą dziewczyną pełną zapału i chęci pracy. Do tej pory pamiętam skąd wiem, że śnieg wcale nie jest czysty mimo, że biały, albo dlaczego liście zmieniają kolor jesienią. Nie zapomnę dnia kiedy robiliśmy ludki z kasztanów. To wszystko wydaje mi się teraz bardzo nierelane, tak samo nierealna wydaje mi się pani Dorotka.
Odnalazłam ją na nk i jakże się zdziwiłam, że jest taka sama jaką ją zapamiętałam. Ma teraz rodzinę i mnie pamięta. Pamięta moją rodzinę, spotyka czasem moją mamę. Nie rozpoznałaby mnie pewnie na ulicy, ale ja bym się nie pomyliła. Jak dobrze, że moja przedszkolanka nie była jędzą.

Older Posts »

Blog na WordPress.com.