Marzenkowo

Grudzień 10, 2009

Historia pewnej znajomości

Filed under: emigracja, feelings, Opowiadanie, Prywata, Taka Ameryka, Uncategorized, wspominki — evita_duarte @ 12:29 am

Jak przyjechałam do Stanów to byłam samotna jak pies. Nie miałam nikogo, nawet J. jakby nie było, bo kłóciliśmy sie kilkanaście razy dziennie o pierdyliard spraw ważnych i o drobnostki. Miałam telefon, ale nie było do kogo dzwonić- nikogo nie znałam.  Wtedy zaczęłam doceniać każdą znajomość. Przestałam zwracać uwagę na różnice, a zaczęłam pielęgnować podobieństwa. Prawie z każdego miejsca gdzie postawiłam nogę wyniosłam też kogoś w moim sercu. Zbierałam ludzi jak kamyczki do szalonej kolekcji. Byłam zupełnie niewybredna. Wyrobiłam w sobie odruch nie patrzenia na to co mi się nie podobało, a na siłę szukania rzeczy dobrych. Żałosne to było trochę- czasem przymykałam oko na zbyt wiele. Dzięki temu moja kolekcja jest dziś niemała i naprawdę ciekawa. Moi znajomi i przyjaciele są różni, a łaczy ich jedno- mam do nich wiele serca.

Sara pracowała w szkole jednocześnie będąc jej studentką jak ją poznałam. Później dostała ofertę i została. Zaprzyjaźniłyśmy się szybko, chociaż różniło nas chyba wszystko. Ona- matka dwójki dzieci, muzułmanka, makijażu zero, tradycjonalistka w spojrzeniu na wszystko co związane z rodziną, rolą kobiety i mężczyzny etc. Ja w porównaniu do niej jestem silna i wyzwolona, nie żeby Sara była kiedykolwiek słaba. Przyjemnie było mi patrzeć jak ona się zmienia, zmieniając świat wokół siebie. (Sara kilka lat później jest zupełnie inna osobą i twierdzi, że to moja wina, czy też zasługa).Spędzałyśmy razem mnóstwo czasu, pomagałam jej wielokrotnie jak była w kolejnej ciąży, jak urodziła dziecko byłam w szpitalu tego samego dnia. Wykosztowałam się też na prezent dla malucha.

Pracowałayśmy razem. Ona była ulubienicą naszej bezpośredniej szefowej. Wszystko było OK dopóki nie wywalczyłam sobie podwyżki. Tam wszystko trzeba było sobie wywalczać, naprawdę. Wtedy ona zaczęła się na mnie dąsać zła na cały świat, a najbardziej chyba na siebie- nasza bezpośrednia szefowa nie miała wpływu na podwyżki czy awanse, bo inaczej Sara zarabiałaby więcaj niz każdy. Ale w końcu i ona dostała podwyżkę i wszystko wróciło do normy. Ja zapomniałam o fochu koleżanki, z reszta nawet przeprosiła i to pięknie. Nadal spędzałyśmy razem mnóstwo czasu. W pewnym momencie ktoś zaczął kopać pode mną dołki. Ktoś komuś coś nagadał i byłam w niełasce. Szefowa obcięła mi godziny tłumacząc się, że w sumie to aż tylu studentów to nie ma. Przygnieciona do muru powiedziała mi, że ktoś jej powiedział, że ja powiedziałam, że cośtam. Bzdury to były okropne, ale nie miałam nawet jak się bronić. Żaliłam się Sarze, że szefowa odmawia mi możliwości konfrontacji z tym kimś, kto mnie tak pogrąża. W pewnym momencie dałam za wygraną.  Po jakimś czasie dowiedziałam sie, że osobą ktora kopała pode mną dołki była właśnie ona- moja przyjaciółka. Miałam fakty wyłożone jak na dłoni. Bolało jak cholera, ale nie powiedziałam jej, że wiem. Wiedziałam, że w pracy pozostać muszę do końca kontraktu, a to tylko kilka miesięcy. Chciałam, żeby ten czas był znośny. Odsunęłam się od niej jednak, bo udawć nie potrafię, nie aż tak. Zaczęły pojawiac sie kłótnie o małe rzeczy, nie chciałam nawet z nią gadać. Nie mogłam patrzeć na nią wiedząc, co zrobiła. Może powinnam była jej powiedzieć, czekać na wytłumaczenie, może nie wyparłaby sie wszystkiego. Straciłam dla niej serce. Kiedy odeszłam z pracy rozmawiałyśmy kilka razy przez telefon, spotkałyśmy się w szerszym gronie chyba raz.

Dziś zadzwoniła do mnie z problemem. Chciała, żebym jej pomogła w jednej  ważnej rzeczy. Powiedziała, że tylko ja dla niej to mogę zrobić, że tylko na mnie może liczyć. Płakała tak bardzo, że ledwo rozumiałam co mówi. Jednocześnie prowadziła samochód. Myślala, że jak za dawnych czasów pobiegnę na ratunek. Pobiegłam. Jest we mnie jednak dużo złości z tego powodu. Nie mogłam jej odmówic, nie w sytuacji, w której ona się znajduje, nie jeśli chcę na siebie spokojnie patrzeć w lustrze. Ale to nie jst fair, to nie jest ok.

10 komentarzy »

  1. Nie jest fair, ale cóż innego zrobić jak nie pomóc? Zrobiłbym tak samo…

    Komentarz - autor: matipl — Grudzień 10, 2009 @ 4:27 am

  2. pewnie zrobilabym tak jak Ty. nie zaluj tego, ze pomoglas komus, nawet jesli bylby to Twoj wrog. ale nie pozwol, aby wykorzystala to jako pretekst do powrotu do Twojego zycia.

    Komentarz - autor: Roqaya — Grudzień 10, 2009 @ 9:21 am

  3. Postąpiłaś po chrześcijańsku, nie wiem, czy sama bym się na to zdobyła. Niezależnie od Twojej pomocy, wyłożyłabym jej kawę na ławę. Powinna wiedzieć, że pomogłaś jej POMIMO jej zdrady, a nie z naiwności w imię przyjaźni. Czemu masz sama dźwigać ten ciężar? Sama należę do tych walących prosto z mostu. Nie obrażam się, nie dąsam, ale konfrontuję.

    Komentarz - autor: AnetaCuse — Grudzień 10, 2009 @ 10:23 am

    • Zgadzam sie z Aneta. Tez bym jej powiedziala, ze wiem, co zrobila, bo nie lubie niedomowien. Zdarzylo mi sie dwa razy, ze ktos zerwal ze mna znajomosc (przyjazn w zasadzie) bez podania przyczyn i szlag mnie trafial, ze te osoby nie byly w stanie zdobyc sie na szczerosc o co poszlo. A w ogole, to bardzo ladny gest z Twojej strony, ze jej pomagasz.

      Komentarz - autor: ania — Grudzień 10, 2009 @ 10:33 am

  4. Mati- kopnąć w d….
    Roqaya- nie wróci, na pewno nie
    Aneta i Ania- Daleko mi do chrześcijańskiego wybaczania wrogom (chociaż ona moim wrogiem nie jest) czy nadstawiania drugiego policzka. Nie jestem też za zasadą „oko za oko”. Po prostu nie chcę być ta frajerka co to zawsze wszystkim pomoże, ale jej to nikt.

    Komentarz - autor: evita_duarte — Grudzień 10, 2009 @ 2:31 pm

    • Zgadzam się z AnetaCuse. Myślę, że teraz – gdy ponownie pomogłaś – nadszedł moment aby powiedzieć jej, że wiesz jak sie kiedyś zachowała? Bez wyrzutów, bez zbędnych emocji. Tak dla oczyszczenia sytuacji i wzajemnych relacji.

      Komentarz - autor: tierralatina.pl — Grudzień 10, 2009 @ 2:42 pm

  5. Ja bym jej nie pomogla. Podlosc i krzywdy mi wyrzadzone pamietam do konca zycia. Byc moze jestem malostkowa, ale jesli ktos pode mna kopie dolki i wali nozem w plecy a facjate w dzien ma usmiechnieta – dla takich ludzi nie mam litosci.
    No ale ja bym uciela taka przyjazn w momencie, kiedy mialabym dowody, ze to ta a nie inna osoba kopala dolki.

    Komentarz - autor: futrzak — Grudzień 10, 2009 @ 4:13 pm

    • Futrzak- też taka zazwyczaj jestem, ale tym razem wiedziałam, że jakkolwiek bym nie postąpiła to i tak widywałabym ją codziennie. Chciałam żeby tobyło co najmniej znośne. A litość mam i zła jestem na siebie za to trochę, mimo, że pomoc jej nie wymagała ode mnie wiele wysiłku.
      Tierralatina- może macie rację w tym żeby porozmawiać, ale pewna jestem, że nie oczyści to stosunków. Z resztą ja nie mogłabym być jej koleżanką już. Moża taka rozmowa mi pomoże….

      Komentarz - autor: evita_duarte — Grudzień 10, 2009 @ 4:29 pm

      • Podczytuje Cie od czasu do czasu i nawet zalinkowalam, zebys mi sie nie zgubila, ale odzywam sie pierwszy raz:)
        Tez bym pewnie pomogla, bo w potrzebie nie potrafie odmowic. Natomiast nie byloby juz powrotu do dawnych stosunkow przyjacielskich. Nie wiem czy rozmowa cos da, zaczynam watpic w ludzi, na szczescie tylko w niektorych:) Obawiam sie, ze czesc jest niereformowalna i rozmowa tez niewiele pomoze. Ale gdzies jeszcze sa ludzie dzieki, ktorym warto sie usmiechac:))

        Komentarz - autor: stardust — Grudzień 14, 2009 @ 8:35 pm

  6. Bardzo szlachetnie z Twojej strony i popieram Twoją decyzję, ale mimo to uważam, że sprawy z przeszłości powinnaś ze swoją byłą przyjaciółką przedyskutować – jeśli nie teraz, to kiedy minie kryzys, który ona w tej chwili przechodzi. Chociażby po to, aby ta osoba nie uważała Cię za frajerkę (z tego co napisałaś wynika, że ona nie wie, że Ty wiesz) i żeby wiedziała, że pomogłaś jej MIMO WSZYSTKO.

    Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: salon nowojorski — Grudzień 10, 2009 @ 5:18 pm


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: