Marzenkowo

Kwiecień 13, 2009

Lany Poniedziałek

Filed under: emigracja, mydlo powidlo, Taka Ameryka — evita_duarte @ 9:24 pm

Świąt nie poczułam. Pierwszy raz od przyjazdu poszliśmy ze święconkiem i pierwszy raz nie oblałam nikogo wodą w lany poniedziałek. Lany poniedziałek był zawsze najprzyjemniejszą częścią świąt, a tutaj jest on normalnym dniem pracy i oczywiście o polewaniu się wodą nikt nie słyszał. Co roku udawało mi się zaskoczyć J. ale w tym roku akurat dziś wyjechał więc i z tego nici bo rano nie byłam na tyle przytomna, żeby pamiętać o podlewaniu męża. A męża podlewać trzeba jak kwiatek przecież, bo uschnie. Normalnie to może kogoś bym upolowała, ale jakoś to zapalenie ucha nie chce mi przejść, a po drugie strasznie wiało. Nowy Jork to straszna wichura. Wieje bardziej niż gdzieś indziej i pomyśleć, że to Chicago nazywają Windy City.

Dobrą stroną tych świąt był mój przedwczesny prezent imieninowy: amzon kindle. Cacuszko.

1 komentarz »

  1. w Windy City dziś było nie lepiej – paskudnie!! wiało, padało, szaro, zimno, smętnie :O|

    ja akurat tego lania to nie znosilam w PL i tu mnie cieszy, ze tego nie ma! ;O)

    pozdrowka!
    i zdrowka!!

    i glaski, duuuuuzo glaskow dla Szekspira!!

    Komentarz - autor: evek — Kwiecień 13, 2009 @ 11:21 pm


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: