Marzenkowo

Luty 8, 2009

Błoto na butach

Filed under: Co w duszy gra, Prywata — evita_duarte @ 3:13 pm

Cenię sobie ludzi, którzy potrafią utrzymać się na tyle blisko, bym czuła ich ciepło, ale jednocześnie w takiej odległości, by nie wchodzić w moją prywatną przestrzeń. Lubię, jeśli mają wyczucie na co można sobie pozwolić, a co będzie już za wiele. To się chyba taktem nazywa…

Dziś powiedziano mi, że mam problemy (uwaga, uwaga) hormonalne, bo nie chcę mieć dzieci. Powinnam się leczyć, nawet jeśli to będzie oznaczało psychologa (sic!). Osoba, która nie ma pojęcia o moim życiu powiedziała mi, że na pewno J. bardzo tego pragnie. Usłyszałam to od kogoś, kto nie wie nic o moim związku, kto mnie na tyle nie zna, żeby wiedzieć jak żyję, jakie mam warunki (chociażby materialne), dlaczego podejmuję decyzje jakie podejmuję. Ta osoba nie wie o czym snię w nocy, jakie mam plany, o czym marzę, co chcę osiągnąć. Nie wie nawet, czy ja dzieci mieć nie chcę w ogóle, czy może  na razie, czy może pragnę ich, tylko nie mogę ich mieć.

Najgorsze jest to, że mnie to zabolało. Nie, nie słowa wypowiedziane, ale fakt ich wypowiedzenia, powtórzenia mi przez kogoś, kto powinien więcej rozumieć. Nawet jeśli nie faktycznie to instynktownie. Ta osoba powinna rozumieć, że nie wszystko jest czarne albo białe, są jeszcze tak wspaniałe kolory jak na przykład czerwony, niebieski, czy mój ulubiony zielony i ich wszystkie odcienie.

15 komentarzy »

  1. Ja niedługo po ślubie usłyszałam tekst, że dlatego nie mamy dzieci, bo to pewnie mój mąż ich nie chce, a ja chcę, tylko jestem przez niego gnębiona i zmuszana do posłuszeństwa. Osoba mówiąca też nie zadała sobie trudu poznania naszego zdania czy planów na ten temat. Potem były tylko w miarę subtelne namawiania, ale i one z czasem ustały. Ściskam Cię wirtualnie pocieszając; przykro mi, że Cię to zabolało. Ja mam na takie teksty radę jedną: olewać to. I powtarzać sobie, że własnymi nerwami nie będę płaciła za głupie teksty innych. Ale wiem, że to czasem trudno przeskoczyć…

    Komentarz - autor: sporothrix — Luty 8, 2009 @ 7:23 pm

  2. Dzięki, nie zabolało mnie to gadanie, bo coś podobnego nie raz słyszałam i się uodporniłam. Zabolało mnie, że powiedziała to osoba, która myślałam, ze jednak jest bliżej i rozumie. Po prostu nie spodziewałam się tego od niej. Od innych po mnie spływa.
    Ludzie uwielbiają oceniać, jak skupią się na Twoim życiu to nie muszą zastanawiać się and swoim. Zastanawia mnie też, że łagodniej traktuje się nieodpowiedzialnych kretynów, którzy się nie zabezpieczą, zaliczają wpadki nawet jako nastolatki, a później wyciągają ręce po zapomogi. Ale to mnie się potępia, chociaż nawet nie pytałam o zdanie i z moich podatków są te zapomogi.

    Komentarz - autor: evita_duarte — Luty 8, 2009 @ 7:49 pm

  3. Wiem, że to mogło zaboleć w wykonaniu osoby, którą uważasz za bliską, ale nie przejmuj się. No cóż, tego rodzaju „życzliwe” dopytywanie się oraz doradzanie, jak kto ma przeżyć swoje życie, jest bardzo rozpowszechnione. Ja na tego typu pytania odpowiadam ze słodkim uśmiechem „Bozia nie dała”, co niektórzy interpretują jako żart, a inni – jako fakt.

    Komentarz - autor: salon nowojorski — Luty 9, 2009 @ 4:31 pm

  4. evita; słyszałam to nie jeden raz. Domyślam się, że wkurza. Tak, wiemy – jest instynkt macierzyński, nawet jak nie chcesz, to gdy tylko zobaczysz wysikane kreski, to zapragniesz, a jaśli nawet jesteś naprawdę nieczuła, to przy USG i serduszku, albo gdy poczujesz pierwsze ruchy maleństwa pod serduszkiem. Zazwyczaj odpowiadałam wówczas: a jeśli nie?
    Takich ludzi nie interesuje, czy nie chcesz, czy nie możesz miec dzieci, tylko zadają pytanie włażąc z butami, a bliskość jakby nawet powoduje uprawomocnienie takiego pytania.
    Mój wybór był dość prosty: i nie mogłam (zdecydowanie nie powinnam) i nie chciałam, ale i tak nasłuchałam się, że nawet jak się choruje, to ciąża na wiele chorób pomaga, a jak się nie chce, to z głową coś nie w porządku. BO KAŻDA KOBIETA CHCE. Tylko czasem o tym nie wie. I cóż na to odpowiedzieć? Czasem opada szczęka. Czasem aż ręka świeżbi. A czasem boli.
    I nie mam żadnego pocieszenia, poza tym, że masz Szekspircia i nie będzie jakiś bachor😉 hipotetyczny, go ciągnął za wąsiki i futerko.

    Komentarz - autor: pawianprzydrodze — Luty 9, 2009 @ 5:45 pm

  5. o rany: świerzbi, przepraszam

    Komentarz - autor: pawianprzydrodze — Luty 9, 2009 @ 5:47 pm

  6. „Bozia nie dała” jest dobre🙂
    Pawian- Mnie się wyadawało, że się przyzwyczaiłam i uodporniłam, ale najgorzej jak się czlowiek nie spodziewa. Nie z tej strony.

    Komentarz - autor: evita_duarte — Luty 9, 2009 @ 7:15 pm

  7. Evita – bo to boli właśnie dlatego, że tak nieczuły jest ktoś bliski. Bo bliski właśnie powinien i rozumieć, i znać Ciebie, i znać Twoje słabe i mocne punkty, i Twoje marzenia i obawy. Chyba nigdy słowa kogoś dalekiego nie zranią tak, jak słowa bliskiego.

    Komentarz - autor: sporothrix — Luty 9, 2009 @ 8:58 pm

  8. Sporothrix- dokładnie tak. I jeszcze bliska osoba powinna wiedzieć na co sobie pozwolić, ale jak widać nie zawsze. Najciekawsze, że to nie jest zła osoba, chyba tylko kierująca się podszeptami złych.

    Komentarz - autor: evita_duarte — Luty 11, 2009 @ 8:21 am

  9. Do posiadania dzieci nie jesteśmy (szczególnie żona) zachęcani, bo już mamy. Za to dostajemy niekiedy porady jak je karmić, wychowywać, ubierać, jak z nimi rozmawiać, na co im pozwalać itp. Ci doradcy mają szansę na jeden jedyny wkład do naszej ogólnej wiedzy, potem są starannie wydeletowani z naszego życia. Ilu nam zostało znajomych do życia towarzyskiego? Oj, malutko, ale dzięki temu nie ma też roznosicieli (ściślej mówiąc: roznosicielek, jakoś panie w tej sztuce celują) plotek o nas, kuchni, brudnej ścianie czy typie łóżka. Mogą tylko gadać, że samochód jest niemyty, bo to widać z daleka.

    Komentarz - autor: andsol — Luty 11, 2009 @ 8:09 pm

  10. No prosze, czyli nie zakończy się na brzuszku bo z opowiadań wiem, że nagle każdy staje się ekspertem od ciąży. Nie skończy się na dzieciach, ba jak mówisz zawsze będą jakieś trzy grosze na temat ich wychowania. I wtedy będą czuć się bardziej uprawnieni, bo przecież to dla dobra dzieci… LOL

    Komentarz - autor: evita_duarte — Luty 11, 2009 @ 8:21 pm

  11. A i jeszcze jedno: Do posiadania dzieci nie jesteśmy (szczególnie żona) zachęcani, bo już mamy. Zauważyłam właśnie to, że ludzie nie czepiają się J. o brak potomstwa, tylko mnie i oczekują, że będę się tłumaczyć z mojego życia.

    Komentarz - autor: evita_duarte — Luty 11, 2009 @ 8:28 pm

  12. Ach, to jest klasyczna no win game: osoba Ci radzi jak żyć, bo jest mądrzejsza (bardziej doświadczona, bardziej uduchowiona, niepotrzebne skreślić) od Ciebie. Gdzie na to dowód? Nie trzeba, ona to wie. Spróbuj dowieść, że też coś wiesz o tym świecie, wyjdziesz na przemądrzałą i arogancką. Nie wiem czy nasza rezygnacja z gry jest mądrą decyzją (kończy się to większą ilością kontaktów internetowych niż z własnego miasta) ale to chyba nie jest wyłącznie nasz problem, przecież lud tutejszy dawno już ukuł porzekadło: antes só do que mal acompanhado.

    Ale radzący żyć zawsze są. Ostatnio chodzą katoliccy misjonarze! Dodać trzeba, że V. jest znacznie ode mnie taktowniejsza, potrafi spławić nawet stukające Świadczynie Jehowy tak, że odchodzą z uśmiechem. A jak ja staję w drzwiach coś im mówi, że lepiej oddalić się szybko.

    Komentarz - autor: andsol — Luty 11, 2009 @ 8:39 pm

  13. Andsol- ależ ja właśnie dziś dowiedziałam się od jednej, że jestem przemądrzałą Jasnie pani🙂, A powiedziałam jej tylko, że jest obcą osobą i ma się odczepić.

    Komentarz - autor: evita_duarte — Luty 11, 2009 @ 9:02 pm

  14. :*

    Komentarz - autor: cito1 — Luty 13, 2009 @ 1:01 pm

  15. Z podobnym problemem spotykam sie przewaznie w Polsce, gdzie moi krewni i znajomi ciagle mi w glowe stukaja o dziecku i dyskusja na ten temat wiecznie powraca jak bumerang. Rodzina meza z kolei ani slowem, dla nich wazne jest co teraz i nikt glupich ani nietaktownych pytan nie zadaje. Jesli chodzi o moich amerykanskich znajomych, raczej tez tego tematu nie podnosza. Wydaje mi sie, ze bezdzietnosc jest w Stanach bardziej tolerowana. Pisalam juz kiedys o tym u siebie: http://syracuse.blox.pl/2008/09/Bezdzietnosc-z-wyboru.html

    Bolacym jest jednak fakt, ze natretnym osobom rzeczywiscie brakuje wyobrazni, a nie wiedza przeciez, czy nie maja do czynienia np. z choroba czy bezplodnoscia. A odpowiedz „bo Bozia nie dala” jest rzeczywiscie rewelacyjna – musze ja zaadoptowac, ile mi to czasu oszczedzi!

    Komentarz - autor: AnetaCuse — Luty 18, 2009 @ 4:14 pm


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: