Kategoria wpisu: Koty, Szekspir, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo | Tagi: Szekspir, Nowy Jork, Szekspir w Cental Parku, Shakespeare, Rozmowy, Dialogi, Wydarzenia, Events
Kategoria wpisu: Koty, Szekspir, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo | Tagi: Szekspir, Nowy Jork, Szekspir w Cental Parku, Shakespeare, Rozmowy, Dialogi, Wydarzenia, Events
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Fotografia, Koty, Na wlasne oczy, Prywata, Szekspir, Zdjecia, emigracja | Tagi: dziwne zwyczaje Szekspira, Kot, Koty, Mama, nauczyc kota, Szekspir, zabawa, zwierzeta
Szekspir uwielbia ciemne, male miejsca. Kazdy z moich dotychczasowych kotow nie lubil byc noszony w torbie ale ten sam tam wlazi i najlepiej spalby tam. Nawet najmniejsze kartonowe pudelka, dajmy na to po platkach sa przez niego chetnie okupowane. Chowa sie w nich czekajac na okazje by wyskoczyc i nas wystraszyc.
Do niedawna Szekspir nie lubil sie przytulac. Zmienilo sie to kiedy mama przyjechala zeszlego lata. Mama jest kociara od urodzenioa, z reszta psiara tez. Nie wiem jak to zrobila, ale nauczyla Szekspira bawic sie z nia, atakowal ja bardzo namietnie. Nauczyla tez go mruczec. Tak, tak czlowiek nauczyla mruczec kota. Spal jej z reszta w nogach i wskakiwal jej na kolana bez przerwy. Teraz robi to nam
To wszystko przypomnialo mi sie kiedy nad ranem polozyl sie na mnie i zaczal szalenczo mruczec
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Na wlasne oczy, Prywata, Szekspir, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo
spie ostatnio, bo J. co i rusz wyjezdza i wiecej go nie ma niz jest w domu. Zimno jest okrutnie, wiec przytulam futro do siebie i nie puszczam az sie podda. Z reszta on tez ma zimne lapki, wiec na dobre mu wyjdzie takie przytulanie.
Wlamali nam sie do samochodu. Tydzien temu to bylo. Zniszczyli zamkniecie do szyby, zabrali jakies drobne. Akurat tym razem GPS nie zostal w samochodzie, J. zostawil go przypadkowo w pracy. Kradna jednak wszedzie…
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Szekspir, emigracja, feelings, mydlo powidlo | Tagi: , Pierwszy Snieg, Zimowy Nastroj, Zmiany
Jest czas kiedy wszystko idzie jak nalezy. Leciutko, jak przy pomocy czarow wszystko robi sie “samo”. Teraz mam jednak zupelnie odwrotnie. Wszystko idzie jak po grudzie. Nie, nie rozsypuje sie jeszcze, ale nie widac zadnych rezultatow moich staran. A w koncu po to sie cos robi, zeby zobaczyc rezultat, prawda?
A moze to tylko pogoda tak wplywa na moje samopoczucie? W sobote spadl pierwszy snieg i juz tego samego dnia rozpuscil sie za sprawa deszczu. Caly weekend przelezalam zawinieta w kocyk elektryczny, mruczac Szekspirowi do uszka dla odmiany. Costam poczytalam, costam sie nauczylam. Oby nauka nie poszla w las, to i weekend nie bedzie stracony.
Czuje, ze najwyzszy czas na zmiany w moim zyciu. Moze na razie nie grunowne, ale od czegos musze zaczac.
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Przeczytane, Szekspir, Taka Ameryka, emigracja, feelings, mydlo powidlo
Malo pisze ostatnio, bo jakis taki balagan mam w glowie. Probuje sobie wszystko poukladac i jak mi sie wydaje, ze to juz, to zaraz okazuje sie, ze jest jeszcze bardziej zakrecone niz myslalam.
Kogiel mogiel zrobil mi sie chyba w kazdej dziedzinie zycia i tylko w domu mam orobine spokoju, ale tez nie zawsze. Z reszta mala to pociecha, zwazywszy ze w domu zazwyczaj tylko sypiam. A sypiam niewiele, bo czlowiek pogadac z malzonkiem by chcial, a i obowiazki sie znajda jakies, jak glaskanie Szekspira na ten przyklad. A Szekspir skocil sie niemozliwie, juz prawie nie atakuje, za to przytula sie i, o bogini, nawet mruczy. Spalby tylko i jadl. I jeszcze troche spal i troche wiecej jadl
W zwiazku z powyzszym nie chce mi sie pisac, bo cokolwiek bym nie napisala to i tak ma srednie znaczenie. A w ogole to zawiodlam sie na ludziach, rece mi opadly , oczy sie wytrzeszczyly i w takim satanie probuje funkjonowac. Dobranoc.
Czego czlowiekowi potrzeba do szczescia? Okazuje sie, ze jak na razie wiosna wystarcza. Zakupy spodnicowe sie powiodly, choc potrzebuje kupic wiecej kiecek. Wiosna przyszla i choc jest chlodno spodnie mi sie juz znudzily. Tak, zdecydowanie, wiosenne spodnice potrzebne sa czlowiekowi do szczescia. Potrzebne sa tez szpilki. Nabylam dzis jedne, nie moglam sie powstrzymac. Wygodne, wysokie, poprawiajace humor
Oprocz szpilek i kiecek do szczscia potrzebne jest mile towarzystwo do margarity, tez sie znalazlo. Jest jeszcze kot spiacy na najwyzszej szafce kuchennej i maz dowozacy pierogi…
J. wrocil do domu. Malo mnie nie przyprawil o zawal, bo nie wiedzialam, ze wszedl. Szekspir schowal sie do kanapy. Nie poznal go, jak juz wylazl to obwachal “intruza”. Cieszymy sie.
PS. Znow ptaki w obiektywie.
Jak ktos mi mowi, ze jestem fotogeniczna to nie za bardzo wiem, czy mam sie cieszyc. Niby co oznacza to slowo. Ok, ok wiem, ladnie wychodze na zdjeciach. No dobrze, ale czy to przypadkiem nie oznacza, ze lepiej wygladam na zdjeciach niz w rzeczywistosci ?
Czesto mam wrazenie, o to wlasnie chodzi, zwlaszcza jak ktos ptrzy na mnie codziennie, a pozniej nagle na widok zdjecia wykrzykuje jak to ja ladnie wyszlam i jaka fotogeniczna jestem
Dostalam wczoraj kartke, na ktorej stoi:
Proba nr. 3
Pozdrowienia Babo!
Wiem, ze chcialas rok temu nalepki ze Swiatecznej Orkiestry. Przylep kociakowi i zrob foto. Jak dojdzie list naturalnie. Pa. Ela :*
Robie zatem, jak w instrukcji, zebyscie przekonali sie, ze Szekspir to dopiero jest fotogeniczny. Sama natomiast popijam piwko w towarzystwie cito.


Kategoria wpisu: Szekspir
Na kazdym prawie osiedlu jest taka kobieta (duzo rzadziej mezczyzna, czy malzenswto), ktora z braku jakiegokolwiek innego towarzystwa ma fiola na punkcie swojego kota. Ostatnio coraz wyrazniej widze, ze mam tendencje by stac sie kims takim.
Szekspir coraz zuchwalej poczyna sobie w domu i patrzy tylko, na co mu jeszcze pozwole. Tlumacze mu, ze tak nie mozna, ale niewiele sobie z tego robi
Z reszta gadam do niego non stop. “Szekspirku co myslisz na temat tej pogody, zakladac szalik czy nie?” Szekspir lubi szalik, bo ma fredzle, wiec pewnie wolalby, zebym go zostawila do kociej zabawy.
Dzis sciagnal mi nici z szafki i zaplatal sie w nie . Nagle slysze zalosne miauczenie z kuchni. Patrze, a tam moj szanowny kot przywiazal sie do stolka i za nic nie moze oswobodzic tylnych lapek. Mnie tez sprawilo to troche trudnosci, zwlaszcza, ze kot wil sie prz tym jak szalony.
Ot i na tym skupia sie ostatnio moje zycie. Zimno jest tak, ze nawet jakbym znalazla chwile czasu, to dobrowolnie nie wysune nawet czubka noska z domu. Pozostaje mi zatem tylko kot do towarzystwa. Jestem cat lady.








