Nadal wszystko jest niepoukładane na swoich miejscach. Z resztą, większość rzeczy nie ma jeszcze swojego miejsca. W dodatku robimy mały remont sypialni, a że mieszkanie jest maciupkie, to dosłownie śpimy na gratach.
Szekspir całe to zamieszanie znosi dzielnie (jak na Szekspira). W trakcie wynoszenia rzeczy z tamtego mieszkania tylko sie rozglądał i dziwił. Po przyjeździe tutaj schował się do kanapy i nawet jeść nie wychodził. Spał z nami pod kołderką, bo z kołderki ktoś mógłby go przecież porwać. Na każdy odgłos z zewnątrz reagował paniką. Dziś spał już w swoim łóżeczku i nie trzyma się tak blisko nas. Apetyt ma olbrzymi od wczoraj.
Sąsiadów mamy bardzo sympatycznych, może dlatego, że sami też jesteśmy mili. Kłaniamy się na klatce, przedstawiamy się i zagadujemy. Taki budynek to jak takie małe osiedle. Wszyscy są dobrze poinformowani. Wczoraj spotkałam w windzie pana, który mieszka sześć pięter wyżej ode mnie, jak się okazało. Ja pana nie znałam, ale on mnie i owszem
Wiedział kiedy się wprowadziłam, gdzie i z kim. Wszystko to jednak w bardzo sympatycznym opakowaniu, bez wścibstwa nadmiernego
PS. Wczoraj na jednym z forów gazetowych był wątek: czy wasze koty reagują na swoje imiona? Ja miałam koty od dziecińswa i zawsze reagowały. Szekspir od małego nauczył się swojego imienia. A Wasze koty? A królik?








Gratuluję własnego kącika i miłych sąsiadów
. Moje koty też zawsze na imiona reagowały.
komentarz - autor: AnetaCuse — listopad 5, 2009 @ 1:05 pm
królik reaguje jak mu wygodnie ;O) jak go wołam do jedzenia to i owszem ;O) ale tak ogólnie to chyba wie, że nazywa się Luis :O)
sprawa z mieszkankiem brzmi nieźle. czekam na dalsze wpisy!
pozdrówka i duuuuuużo głasków dla Szekspira!
komentarz - autor: evek — listopad 5, 2009 @ 2:53 pm
Nie wiem czemu, ale zupełnie przegapiłem Twojego bloga, dopiero teraz kiedy zostawiłaś komentarz u mnie zajrzałem z ciekawości. Rzuciłem okiem i widzę, że poruszasz ciekawe i bliskie mi tematy jak własny kąt albo polski rasizm. W miarę możliwości postaram się zaglądać częściej. Pozdrawiam z mroźnego Toronto:)
komentarz - autor: resvaria — listopad 6, 2009 @ 11:54 am
Moj kot reagowal.
komentarz - autor: futrzak — listopad 6, 2009 @ 3:21 pm
Kota nigdy nie miałem (podobno nikt nigdy nie miał kota), ale zastanowiłem się kiedy stworzonka mojego własnego wyrobu nauczyły się reagować na nadane im imiona. Odpowiedź: cholera, nie wiem. Jedna z wielu ciekawych rzeczy o ich historii, straconych na zawsze.
Ale wiem (oj, nadmiar doświadczeń z przeprowadzkami), że zawsze jest jakiś nowy sąsiad, który wszystko wie także o nas w 5 minut po podjechaniu przeprowadzki. A że nie wiadomo z góry która to osoba, bezpiecznie jest być bardzo uprzejmym dla wszystkich.
komentarz - autor: andsol — listopad 8, 2009 @ 11:42 am
Moja kotka reagowała…. Niestety już bawi się w kocim raju…
komentarz - autor: zuzanna — listopad 10, 2009 @ 12:24 pm