Byłam wczoraj na Bardzo Ważnym Egzaminie, który jak sądzę oblałam*. Zdanie egzaminu potrzebne mi będzie, żeby wreszcie powrócić na studia. Mam nadzieję, że nastapi to na wiosnę, bo zawsze lubiłam być w szkole, zwłaszcza po tej drugiej stronie. Mogą być pewne problemy, bo College zgubił gdzieś dokumenty wysłane przez polską uczelnię. Oni twierdzą, że dokumenty nigdy do nich nie dotarły, i może uwierzyłabym obarczając niesolidnością panią z dziekanatu, gdyby nie fakt, że pani ta rozmawiała ze mną bardzo profesjonalnie i dokumenty wysłane do agencji ewaluacyjnej dotarły po tygodniu. Nic to, zadzwonię do tej pani i znów poprosze o przesyłkę.
Tymczasem zboczyłam z tematu. Otóż egzamin, kóry zdawałam wczoraj zdawało mnóstwo ludzi. Całe piętro Hotelu na Times Square było wypełnione. Spodziewałam się, że będą to głownie Amerykanie. Ulżylo mi trochę, kiedy w lobby kobieta zapytała mnie nieczystym angielskim, czy też idę na ten egzamin. Ulżyło mi jeszcze bardziej, kiedy dziewczyna siedząca obok mnie okazała się również emigrantką. W końcu na obcokrajowcach ten kraj jest zbudowany. Nowy Jork nie byłby taki sam bez nas.
PS. Dostałam ofertę pracy, którą z braku niczego innego przyjęłam. Zaczynam 26 października.
* Wnioskuję, że oblałam z tego, że nie za bardzo sie przygotowywałam. Jeśli nie miałam fuksa to następny raz mogę podejść w grudniu.








No to dlugo na bezrobociu nie bylas. Lepszy rydz niz nic!
Comment - autor: ania — październik 19, 2009 @ 9:59 pm