Nie pamiętam jeszcze takiego czerwca w Nowym Jorku. Mokro, zimno i paskudnie. Mam parę dni wolnego i co? Leje. Uparłam się pójść mimo wszystko na plażę poczytać w przerwie pomiędzy jedną chmurą a drugą. Zmarzłam na tyle, że trudno mi było utrzymac kindle w łapkach, a miałam na sobie sweter i dżinsy. Wiem, że na plaży zawsze wieje, ale to było nie do wytrzymania, a co się piachu najadłam przez ten wiatr… Normalnie o tej porze roku narzekałabym na gorąco i smród, ale ta pogoda nie jest wcale lepsza. What happened to global warming?
Ech, chciałoby się wsiąść w samolot i na południe, albo gdziekolwiek byle jak najdalej od tego miejsca.








A może chciałabyś wpaść do DC? Na przykład jutro? U nas pogoda niezła, czyli upały, a czasem tylko coś krótko zagrzmi (z wyjątkiem dzisiejszego akurat ochłodzenia). Wiem, że to nie to samo, co plaża, ale zawsze na południe
, no i nie potrzebujesz samolotu – jest niezły pociąg. Zapraszam
komentarz - autor: sporothrix — czerwiec 17, 2009 @ 10:00 am
W Chicago podobnie. Nie pamietam takiego beznadziejnego czerwca. Jedyny pozytek, ze nie musze warzyw podlewac w ogrodzie.
komentarz - autor: ania — czerwiec 17, 2009 @ 10:07 am
no właśnie – w Chicago podobnie! nie do pomyślenia, żeby w czerwcu tutaj nie trzeba było klimy włączać!!! a wieczorem i rano zimno w cholerę no i pada, nie pada, pada, nie pada… ja bym też chciała gdzieś w lepsze strony… choć może i nawet do NY tego deszczowego i zimnego, ale NY… pozdrówka!!
komentarz - autor: evek — czerwiec 17, 2009 @ 9:03 pm
Masz kindle? I jak Ci się sprawdza? Mnie strasznie kusi, tylko ta cena…
komentarz - autor: salon nowojorski — czerwiec 22, 2009 @ 3:47 pm
Kindle ma juz własne imię Pucuś i sprawdza się znakomicie. Kocham mojego Pucusia, a co do ceny to ja dostałam go w prezencie
komentarz - autor: evita_duarte — czerwiec 23, 2009 @ 10:52 am