Takie mysli nieogarniete
Lubie horrory. Siedze sobie przed telewizorem i sie boje. Gdzies tak w srodku cieszy mnie ten dreszcz strachu. Nie przepadam za oczywistosciami, za krwia i pilami lancuchowymi. Wole jak sie mnie straszy subtelniej. Czytam prawie wszystko, ale znow horrory mnie ogrzewaja od srodka
za wiele bylo dla mnie jakies 9 lat temu po przeczytaniu “Szeptow” czyje one sa, Koontza zdaje sie. Powykrecane toto bylo jak diabli, ale podobalo sie, chociaz spac nie moglam kilka nocy
Przeczytalam nawet kilka dziwnych ksiazeczek o wampirach, bo moja kolezanka sie nimi zaczytywala, ale srednio mnie ruszaly.
To tyle w fikcji, bo we wlasnym rzeczywistym zyciu wole spokoj a czasem nawet nude. Jak za duzo sie dzieje to sie ostatnio mecze, moze sie starzeje. Ponoc ma sie tyle lat na ile sie czlowiek czuje. Jesli to prawda to dzis mowcie do mnie babciu.
Kategorie: Przeczytane · mydlo powidlo · wspominki
Otagowane: Horrory, Ksiazki, lektura, przyzwyczajenia
5 odpowiedzi jak dotąd ↓
AnetaCuse // czerwiec 26, 2008 @ 12:08 pm |
A czytalas moze “Intensity” Koontz’a? To byla chyba najbardziej przerazajaca ksiazka, jaka zdarzylo mi sie czytac (hm, sluchac na audio-tape). Polecam!
Licealista // czerwiec 27, 2008 @ 4:57 am |
Też uważam, że książki są bardziej poruszające. Horrory-filmy wydają mi się z reguły bardziej śmieszne niż straszne. A co sobie czytając książki wyobrażę – to moje. Najgorsze zawsze są strachy osobiste, prywatne, własne…
Pozdrawiam serdecznie!
Darek // czerwiec 29, 2008 @ 9:21 pm |
Szybkosc zycia przeklada sie na szybkosc meczenia
evek // lipiec 7, 2008 @ 11:34 pm |
ja tam horrorow nie lubie! brrrr……
zlotoslanos // lipiec 16, 2008 @ 2:25 pm |
A dzień dobry pani, co słychać w eleganckim