kwiecień 30, 2008, 5:33 pm
Kategoria wpisu: Komentarze, Na wlasne oczy, Taka Ameryka, emigracja | Tagi: Przyjaciele, Masaz, Zasady, Kultura, Roznice kulturowe, Korea, Co nie wypada w Korei, Zwyczaje, Calowanie na powitanie
Kategoria wpisu: Komentarze, Na wlasne oczy, Taka Ameryka, emigracja | Tagi: Przyjaciele, Masaz, Zasady, Kultura, Roznice kulturowe, Korea, Co nie wypada w Korei, Zwyczaje, Calowanie na powitanie
Roznice kulturowe sa czyms, co fascynuje mnie chyba od zawsze. Co dla jednych jest zachowaniem idealnym, dla innych jest rutyna, a jeszcze inni nazywaja to zepsuciem. W Polsce na przyklad, dosc powszechny jest zwyczaj calowania sie na powitanie, na pozegnanie z reszta tez. Nie calujemy sie ze wszystkimi, ale znow nie trzeba byc z kims blisko, zeby byc cmoknieta w policzek. Calowanie omija tylko mezczyzn i to tylko pomiedzy nimi bo juz kolega- kolezanka jak najbardziej.
Ja sie do calowania nigdy nie pieklilam, ale tez nie unikalam. Jak ktos lubi sie tak witac to prosze bardzo, ale sama tego nie inicjuje. Zatem Sara- Hinduska, nie zostala przyzwyczjona do tego przeze mnie. Wyobrazcie sobie jej szok i niezrecznosc kiedy moja kolezanka zegnajac sie pocalowala ja w obydwa policzki. Dla Kaski to bylo zupelnie naturalne. Kiedy tylko poszla, Sara nie mogla wyjsc ze zdziwienia nad naszymy obyczajami.
A co ma z tym wspolego masaz koreanski? Bardzo duzo, bardzo. Dla Polakow masaz ramion nie jest niczym niestosownym. Jestem taka zmeczona zrob mi masaz, tak mowi kolezanka do kolezanki, takze w Stanach jest to naturalne. Okazuje sie, ze jest to zupelnie niewlasciwe w Korei. Zatem kiedy ciezarna Sara poprosila jedna z naszych koreanskich znajomych o masaz a ta sie zgodzila inna znajoma doznala szoku. Ponoc robiebienie komus zwyklego masazu ramion w miejscu publicznym jest oznaka niskiego statusu. Tylko kobieta lekkich obyczjow masuje plecy w miejscu publicznym. Moja koreanska znajoma powiedziala wrecz, ze tamta sie nie szanuje i psuje obraz Koreanek. (Celowo podkreslam: w miejscu publicznym)
Moze ja sie nie znam, ale dla mnie to jest zwykla przysluga pomiedzy przyjaciolmi. Ciekawe jakie jeszcze niespodzianki czekalby na mnie w Korei
Liczba komentarzy: 3 jak dotychczas
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>







To jest to, co szalenie lubię w Stanach: możliwość pracy i kontaktu z ludźmi z różnych krajów i kultur. Ciekawe są opowieści moich koleżanek-Hindusek o językach w Indiach albo Chinek np. o jedzeniu i zwyczajach przy jedzeniu.
Komentarz autor sporothrix maj 4, 2008 @ 6:31 pmTak w ogóle to witam się, bo piszę pierwszy raz, choć Twojego bloga już odwiedzałam. Pozdrowienia z okolic Waszyngtonu!
Ja się całuję zawsze z kobietami. To wyzwala jakieś pozytywne energie, uśmiech i lepsze relacje.
Komentarz autor cito1 maj 6, 2008 @ 1:34 pmSporo zniesiesz nawet jak Cię ktoś wkurza, gdy jesteś po i przed ciumknięciem. W pracy to musowo - celebrujemy ciuuuum, na przystanku, w domu…
Tak się to robi :*****
A kas chodź do mnie poczytać cwaniaczku Ty jeden
a mnie się wydaje, że wiem skąd to koreańskie oburzenie. w tamtej części azji kark jest podobno czymś tak erotycznym jak dla nas uda czy pośladki. masowanie pośladków w miejscu publicznym u nas też byłoby w złym guście.
Komentarz autor rationalistka maj 6, 2008 @ 3:27 pm