Kwiecień 30, 2008
Koreanski masaz- co (nie)wypada w Korei
Moze ja sie nie znam, ale dla mnie to jest zwykla przysluga pomiedzy przyjaciolmi. Ciekawe jakie jeszcze niespodzianki czekalby na mnie w Korei
4 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack








To jest to, co szalenie lubię w Stanach: możliwość pracy i kontaktu z ludźmi z różnych krajów i kultur. Ciekawe są opowieści moich koleżanek-Hindusek o językach w Indiach albo Chinek np. o jedzeniu i zwyczajach przy jedzeniu.
Tak w ogóle to witam się, bo piszę pierwszy raz, choć Twojego bloga już odwiedzałam. Pozdrowienia z okolic Waszyngtonu!
komentarz - autor: sporothrix — Maj 4, 2008 @ 6:31 pm
Ja się całuję zawsze z kobietami. To wyzwala jakieś pozytywne energie, uśmiech i lepsze relacje.
Sporo zniesiesz nawet jak Cię ktoś wkurza, gdy jesteś po i przed ciumknięciem. W pracy to musowo – celebrujemy ciuuuum, na przystanku, w domu…
Tak się to robi :*****
A kas chodź do mnie poczytać cwaniaczku Ty jeden
komentarz - autor: cito1 — Maj 6, 2008 @ 1:34 pm
a mnie się wydaje, że wiem skąd to koreańskie oburzenie. w tamtej części azji kark jest podobno czymś tak erotycznym jak dla nas uda czy pośladki. masowanie pośladków w miejscu publicznym u nas też byłoby w złym guście.
komentarz - autor: rationalistka — Maj 6, 2008 @ 3:27 pm
Też uważam, że trzeba bronić swojej strefy:)
komentarz - autor: LEx — Październik 26, 2011 @ 2:51 am