Dawno minely czasy, kiedy Igrzyska Olimpijskie byly rozgrywka wylacznie sportowa. Od dawna i mam tu na mysli dawien dawna olimpiada jest tez wydarzeniem politycznym. Sport i polityka ida w parze czy komus sie to podoba czy nie. Wielkie wydarzenia sportowe sa sposobem promocji panstwa, w ktorym sie odbywaja.
W 1936 roku w Berlinie odbyly sie pamietne i chyba do tej pory najbardziej upolitycznione Letnie Igrzyska Olimpijskie. Wszyscy znamy okolicznosci w jakich sie odbyla. Wystarczy przypomniec, ze juz cztery lata wczesniej hitlerowskie pismo oglosilo, ze Murzyni nie maja miejsca na olimpiadzie, rozsadni ludzie powinni znac ich miejsce i tego typu rasistowskie brednie. *
Mimo zaniepokojenia brakiem olimpijskiego ducha na hitlerowskiej olimpiadzie jedynie niewielki odsetek sportowcow wykazal sie nonkonformizmem i zrezygnowal z olimpiady. Inni, ze wzgelu na pochodzenie nie zostali do niej zwyczajnie dopuszczeni.
Wielkimi krokami nadchodzi olimpiada w Chinach, gdzie nagminnie lamane sa prawa czlowieka. Krew tybetanskich mnichow leje sie srumieniem, a to tylko czubek gory lodowej. Na razie glowy panstw wykazuja zaniepokojenie. Moze wyslane zostana jakies specjalnie bardzo wazne komisje, zeby potwierdzily, ze wszystko jest ok i bez wyrzutow sumienia mozna wyslac naszych sportowcow do Chin. Benedykt XVI wiedzial co robi odmawiajac spotkania z Dalaj Lama. Nie od dzis wiadomo, ze papieze sa najbardziej zatwardzialymi konformistami i trzymaja z silniejszymi, Hitler tez mial blogoslawienstwo glowy KK.
* Sola w oku Hitlera i zwolennikow jego pogladow musiala byc prawdziwa gwiazda berlinskiej olimpiady- Jesse Owens. O ironio, Jesse byl czarnoskorym atleta, ktory zdobyl cztery zlote medale. Jednak i ten policzek byl dla Hitlera jak najbardziej wytlumaczalny, ech.
Nie miałabym pretensji do Bene, nie zawsze możni tego swiata mają wpływ na ostry protokół. Przyjmując pewne dostojne stanowiska,stając się osobami publicznymi pozbywają się swego zycia prywatnego i niezbyt mogą sterować swoimi nawet szczerymi checiami.
O tym sztab ludzi… może ze wzgledów bezpieczeństwa akurat teraz odmówiono tej wizyty? Fajny byłby przecież fajerwerk gdyby udał sie zamach na papieża.
Co do samych igrzysk – nie odmawiałabym prawa wziecia udziału sportowcom, którzy zapracowali na to i być moze to ich jedyna, zyciowa szansa.
Jest pomysł, by na otwarciu zamiast ekipy szedł z tablicą państwa jeden człowiek. To moim zdaniem byłby piękny widok dla milionów telewidzów na całym swiecie.
komentarz - autor: cito1 — kwiecień 2, 2008 @ 2:53 pm
Co do papieza i sportowcow na olimpiadzie mam te sama odpowiedz- tak, dokladnie to samo mowiono w 36 roku. Po co rozdrazniac bestie. Moze jak mu sie da blogoslawienstwo to zostawi nas w spokoju.
komentarz - autor: evita_duarte — kwiecień 2, 2008 @ 4:26 pm