Juz za pare godzin…
znow zobacze mame. Ciesze sie jak szczenie/kocie/piskle.
Cito zrobila dla mnie wpis na tymczasie, chociaz ten na ekoterrorymie tez mi siedzi w sercu. Mimo, ze na Zakopane narzeka. Milo…
Na wprost Rysy a w dole Zakopane. Na stoku Gubałówki, nad Budrysówką stary cmentarz a tam miejsce spoczynku między innymi Hasiora, Kornela Makuszyńskiego i wreszcie wielkiego piewcy Zakopanego – Stanisława Witkiewicza. To tu na Pęksowym Brzyzku stoi nadal stary zabytkowy kościółek, ulubione miejsce spotkań zakochanych par. To tu zauroczeni widokiem okolicy chłopcy oświadczają się swym dziewczynom a dziewczyny cierpiące na niedotlenienie mózgu, z racji rozrzedzonego powietrza normalnego na tej wysokości – wyrażają zgodę. Ale przecież to zrozumiałe wytłumaczenie, gdy sam siebie człowiecze zapytasz po latach : gdzie ja miałem oczy – ano tu… i ja to rozumiem.
Kategorie: Co w duszy gra · Prywata · Przeczytane · Znalezione w sieci
Otagowane: Cito, Mama, Swieta, Zakopane
4 odpowiedzi jak dotąd ↓
cito1 // grudzień 20, 2007 @ 2:12 pm |
Jestem zahartowana na wpływ rozrzedzonego powietrza
cito1 // grudzień 20, 2007 @ 2:13 pm |
Żadnego TAK nigdy merde!
evita_duarte // grudzień 20, 2007 @ 2:39 pm |
a ja owszem a ja tak
evek // grudzień 23, 2007 @ 6:38 pm |
to ja troche nie w temacie Zakopanego: Merry Christmas!! ;O)