Jest czas kiedy wszystko idzie jak nalezy. Leciutko, jak przy pomocy czarow wszystko robi sie “samo”. Teraz mam jednak zupelnie odwrotnie. Wszystko idzie jak po grudzie. Nie, nie rozsypuje sie jeszcze, ale nie widac zadnych rezultatow moich staran. A w koncu po to sie cos robi, zeby zobaczyc rezultat, prawda?
A moze to tylko pogoda tak wplywa na moje samopoczucie? W sobote spadl pierwszy snieg i juz tego samego dnia rozpuscil sie za sprawa deszczu. Caly weekend przelezalam zawinieta w kocyk elektryczny, mruczac Szekspirowi do uszka dla odmiany. Costam poczytalam, costam sie nauczylam. Oby nauka nie poszla w las, to i weekend nie bedzie stracony.
Czuje, ze najwyzszy czas na zmiany w moim zyciu. Moze na razie nie grunowne, ale od czegos musze zaczac.
Brak komentarzy.