Marzenkowo


Z JFK z przygodami

 Wylot byl w niedziele rano. Wrocilismy do domu o pierwszej w nocy, obudzilismy sie na czas i w sumie to nie wiem naprawde jak to sie stalo, ze spoznilismy sie na samolot. Minimalnie, ale zawsze. gdyby samolot spoznil sie pietnascie minut bylibysmy na czas. Nie bylo mozliwosci doplaty i zalapania sie na nastepny lot, poniewaz w sezonie przedswiatecznym wszystkie miejsca sa wykupione.

 Postawiono nas na “stand by”, co generalnie oznacza, ze jesli ktos spoznilby sie na samolot mielismy czekac na wyczytanie naszych nazwisk. Biegalismy od bramki do bramki, od jednego lotu, do innego. Odsylano nas wszedzie z kwitkiem, bo wyobrazcie sobie, ze niezbyt wiele osob spoznia sie na samoloty. Wylecielismy z Nowego Jorku dopiero po siedmiu godzinach od planowanego lotu. Caly ten czas nie moglisy nawet odpoczac, bo musielismy trzymac reke na pulsie i sprawdzac czy przypadkiem teraz na drugim koncu JFK nas nie wezwa. Nie spozniajcie sie nigdy na samolot, naprawde :) My dostalismy pamietna lekcje.

 Dolecielismy wreszcie szczesliwie do Ft. lauderdale i na razie jest super, chyba oprocz tego, ze za wszystko chca tutaj pobierac dodatkowe pieniadze. J. oczywiscie doplacil za wynajecie nowiutkiegosuperfantastycznegoautka. A niech mu bedzie, skoro mu to przyjemnosc sparwia. Jutro i tak ja prowadze, zobaczymy czy bylo warto doplacac :)

 Pozdrawiam Was zatem i zycze Wesolych Swiat z cieplej aczkolwiek nie goracej Florydy.

DOBRANOC



Juz za pare godzin…
grudzień 20, 2007, 1:43 pm
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Prywata, Przeczytane, Znalezione w sieci | Tagi: , , ,

znow zobacze mame. Ciesze sie jak szczenie/kocie/piskle.

Cito zrobila dla mnie wpis na tymczasie, chociaz ten na ekoterrorymie tez mi siedzi w sercu. Mimo, ze na Zakopane narzeka. Milo…

Na wprost Rysy a w dole Zakopane. Na stoku Gubałówki, nad Budrysówką stary cmentarz a tam miejsce spoczynku między innymi Hasiora, Kornela Makuszyńskiego i wreszcie wielkiego piewcy Zakopanego - Stanisława Witkiewicza. To tu na Pęksowym Brzyzku stoi nadal stary zabytkowy kościółek, ulubione miejsce spotkań zakochanych par. To tu zauroczeni widokiem okolicy chłopcy oświadczają się swym dziewczynom a dziewczyny cierpiące na niedotlenienie mózgu, z racji rozrzedzonego powietrza normalnego na tej wysokości - wyrażają zgodę. Ale przecież to zrozumiałe wytłumaczenie, gdy sam siebie człowiecze zapytasz po latach : gdzie ja miałem oczy – ano tu… i ja to rozumiem.



Szalenstwo przedswiateczne
grudzień 17, 2007, 6:53 pm
Kategoria wpisu: Prywata, Taka Ameryka, emigracja, mydlo powidlo | Tagi: , , , ,

 Dalam sie. Wciagnelo mnie szalenstwo przedswiatecznego kupowania prezentow. Kupuje i kupuje i konca nie widze. A zdecydowana osoba to ja nie jestem. W tym roku kazdy kupuje kazdemu, wiec trzeba sie niezle nagimnastykowac, zeby znalezc cos dla wszystkich. Zwlaszcza kiedy trzeba podarowac cos komus, o kim wie sie niewiele albo nic. Postwilam na balsamy i zele do kapieli w zestawach. Dziewczyna od komputerow raz, z medycznego dwa, ksiegowosc….

 Najgorzej chyba jest jednak kupic prezent dla kogos blizszego. Dla dobrej kolezanki, czy dla kogos, komu trzeba w jakis sposob podziekowac. Boli mnie glowa od tego wszystkiego, a jeszcze to zapakowac i wreczyc, bo w czwartek juz nie przychodze. Dodatkowo nie kazdy obchodzi to Boze Narodzenie, wiec podarunek musi byc neutralny religijnie z czym nie tak trudno, gorzej juz z papierem i torebkami do pakowania, ech.W sobote na Floryde, nareszcie.



Strach przed…
grudzień 10, 2007, 11:22 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Feminizm, Prywata | Tagi: , , ,

 Zdjęcie makro. Pająk krzyżak (Araneidae)

Pajak Krzyzak

Czy wiecie, ze ludzie o wiele bardziej boja sie pajakow niz smierci? Przynajmniej tak podaja w statystykach. Moze dlatego, ze o umieraniu staramy sie nie myslec za wszelka cene. Odrzucamy, zakopujemy w najglebsze zakamarki mysl o wlasnym nieistnieniu. Tak samo staramy sie nie myslec o tym, ze ktos najblizszy moglby odejsc. To dzieje sie w innych rodzinach, to przytrafia sie innym, nie mnie…

Zaczynamy o tym myslec dopiero kiedy ktos jest chory. Kiedy dwudziestokilkuletni kuzyn dzielnie znosi chemie, wypadaja mu wlosy, czy przestaje przypominac samego siebie. Wtedy chyba przecietny czlowiek sie boi. Boi sie tego bardziej niz pajakow, ktore tak ogolnie sa przeciez calkiem sympatyczne.

Wiecej zdjec pajakow: http://www.free-nature-photos.org/pl/Pajaki/Zdjecie_krzyzaka/



Po grudzie
grudzień 4, 2007, 10:53 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Szekspir, emigracja, feelings, mydlo powidlo | Tagi: , , ,

   Jest czas kiedy wszystko idzie jak nalezy. Leciutko, jak przy pomocy czarow wszystko robi sie “samo”. Teraz mam jednak zupelnie odwrotnie. Wszystko idzie jak po grudzie. Nie, nie rozsypuje sie jeszcze, ale nie widac zadnych rezultatow moich staran. A w koncu po to sie cos robi, zeby zobaczyc rezultat, prawda?

  A moze to tylko pogoda tak wplywa na moje samopoczucie? W sobote spadl pierwszy snieg i juz tego samego dnia rozpuscil sie za sprawa deszczu. Caly weekend przelezalam zawinieta w kocyk elektryczny, mruczac Szekspirowi do uszka dla odmiany. Costam poczytalam, costam sie nauczylam. Oby nauka nie poszla w las, to i weekend nie bedzie stracony.

  Czuje, ze najwyzszy czas na zmiany w moim zyciu. Moze na razie nie grunowne, ale od czegos musze zaczac.