The River cafe, czyli to dwa lata
Jest na Brooklynie taka restauracja, jedna z tych, gdzie nie akceptuja ludzi “prosto z ulicy”. Miejsce trzeba odpowiednio wczesniej zarezerwowac. W srodku obowiazuje eleganckie ubranie, jesli nie powiedziec wieczorowe. Wieczorem pianista uswietnia gosciom pobyt.
Jedna sciana restauracji jest przeszklona, a przez nia widac Manhattan. Restaucja znajduje sie pomiedzi tarasem widokowym, z ktorego zrobilam moje glowne zdjecie na blogu, a Mostem Brooklynskim.
Nie przesadze ani odrobinke, ze jedzenie tam podane, bylo zdecydowanie najlepszym jakie jadlam kiedykolwiek. Porcje male, ale palce lizac. Zaczynajac od przekaski -tunczyk wedzony, poprzez danie glowne- jagniecina, a na deserze konczac- jagodowe ciacho z lodami, nie moglam sie nadziwic, ze wszystko moze az tak smakowac. Obsluga jest przeuprzejma, wszyscy goscie ubrani jak na przyjecie.
To jest po prostu miejsce, gdzie kreuja sie wpomnienia. Potem mozna w tej sukni i w tym garniturze pojsc na taras widokowy, popodziwiac most, ktory zachwyca zawdze. Popatrzec na Manhattan migoczacy swiatlami. Mozna zapomniec na chwile o calym tym zgielku, o pospiechu w tym wiecznie zabieganym miescie. Tak zrobilismy wlasnie w niedziele. Wspominalismy jak dwa lata temy powiedzielismy sobie: tak, na zawsze.
To moja przekaska

I deser. Dania glownego niestety nie znalazlam.
Kategorie: Na wlasne oczy · Prywata · Taka Ameryka · emigracja · feelings · wspominki
6 odpowiedzi jak dotąd ↓
derek // wrzesień 11, 2007 @ 11:15 am |
Aż strach brać do ręki widelec żeby nie popsuć tych pięknych kompozycji…
evek // wrzesień 11, 2007 @ 1:12 pm |
Happy 2nd Anniversary! :O)
cito1 // wrzesień 11, 2007 @ 2:10 pm |
:*
cutie-pie // wrzesień 11, 2007 @ 3:17 pm |
gratulacje
))
socjopatyczna_malkontentka // wrzesień 12, 2007 @ 7:38 am |
Pięknie obchodzona rocznica
ania // wrzesień 13, 2007 @ 2:20 pm |
Najlepszego.
(Jagniecina – mniam, mniam).