Marzenkowo


Na plazy fajnie jest
wrzesień 29, 2007, 8:36 przed południem
Kategoria wpisu: Fotografia, Galeria, Na wlasne oczy, Zdjecia, emigracja

 Kolejny spacer po plazy. Probuje wykorzystywac te cieple dni jak najlepiej, bo moga byc juz jednymi z ostatnich.

plaza8.jpg picture by evita_duarte

Ksiezyc byl widoczny, choc do zmierzchu bylo daleko.

plaza2.jpg picture by evita_duarte

plaza9.jpg picture by evita_duarte

 Slonce malowalo na niebie najcieplejsze z kolorow

plaza1.jpg picture by evita_duarte

i pomalu chowalo sie za budynkami.

plaza14.jpg picture by evita_duarte

I zaczelo sie robic coraz ciemniej. Chmury stracily zloty odcien, a nabraly szarego, brudnego koloru.

plaza3.jpg picture by evita_duarte



Wczoraj jeszcze bylo lato
wrzesień 22, 2007, 6:41 pm
Kategoria wpisu: Fotografia, Galeria, Na wlasne oczy, Podroze, Taka Ameryka, Zdjecia, emigracja

 I bylo bardzo cieplo. Chociaz na plaze w Cape May wybralismy sie po czwartej, to i tak mozna sie bylo poprazyc na sloncu.

plaza11.jpg picture by evita_duarte

plaza15.jpg picture by evita_duarte

plaza10.jpg picture by evita_duarte

plaza13.jpg picture by evita_duarte

plaza6.jpg picture by evita_duarte

plaza5.jpg picture by evita_duarte

plaza7.jpg picture by evita_duarte

plaza12.jpg picture by evita_duarte

plaza4.jpg picture by evita_duarte



Czas
wrzesień 16, 2007, 10:24 pm
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, emigracja, feelings, mydlo powidlo

 Zeszly weekend byl goracy i parny, ale juz w ciagu tygodnia mozna bylo zauwazyc (i odczuc na wlasnej skorze), ze lato odchodzi. Z roku na rok czas mija coraz szybciej. Czy tylko ja mam to wrazenie? W szkole sredniej spedzilam cztery lata. Wydawalo mi sie to cala wiecznoscia. Studiowalam przez piec lat i trwalo dlugo, choc wydaje mi sie, ze jakby krocej niz liceum. W Ameryce jestem juz ponad trzy lata i nadal mam wrazenie jakbym dopiero co przyjechala. Owszem, wiele sie zmienilo przez ten czas, ale nie az tyle. Kiedys trzy lata wydawaly mi sie wiecznoscia, a teraz? Teraz wlasnie konczy sie kolejne lato i pozostawia jakis smutek. Ma sie jeszcze co prawda ocieplic, ale chyba nie na dlugo. Moze jeszcze choc raz w tym roku pojde na plaze. I znow nadejdzie kolejna zima i po niej lato. Jesien i wiosna sa tu jakby mniej widoczne. I tak bedzie mijal ten czas. Jakos mi sie smutno robi.



The River cafe, czyli to dwa lata
wrzesień 11, 2007, 9:11 przed południem
Kategoria wpisu: Na wlasne oczy, Prywata, Taka Ameryka, emigracja, feelings, wspominki

Jest na Brooklynie taka restauracja, jedna z tych, gdzie nie akceptuja ludzi “prosto z ulicy”. Miejsce trzeba odpowiednio wczesniej zarezerwowac. W srodku obowiazuje eleganckie ubranie, jesli nie powiedziec wieczorowe. Wieczorem pianista uswietnia gosciom pobyt.

Jedna sciana restauracji jest przeszklona, a przez nia widac Manhattan. Restaucja znajduje sie pomiedzi tarasem widokowym, z ktorego zrobilam moje glowne zdjecie na blogu, a Mostem Brooklynskim.

 Nie przesadze ani odrobinke, ze jedzenie tam podane, bylo zdecydowanie najlepszym jakie jadlam kiedykolwiek. Porcje male, ale palce lizac. Zaczynajac od przekaski -tunczyk wedzony, poprzez danie glowne- jagniecina, a na deserze konczac- jagodowe ciacho z lodami, nie moglam sie nadziwic, ze wszystko moze az tak smakowac. Obsluga jest przeuprzejma, wszyscy goscie ubrani jak na przyjecie.

To jest po prostu miejsce, gdzie kreuja sie wpomnienia. Potem mozna w tej sukni i w tym garniturze pojsc na taras widokowy, popodziwiac most, ktory zachwyca zawdze. Popatrzec na Manhattan migoczacy swiatlami. Mozna zapomniec na chwile o calym tym zgielku, o pospiechu w tym wiecznie zabieganym miescie.  Tak zrobilismy wlasnie w niedziele. Wspominalismy jak dwa lata temy powiedzielismy sobie: tak, na zawsze.

To moja przekaska  

    

I deser. Dania glownego niestety nie znalazlam.

* Zdjecia pochodza ze strony restauracji.



Jest remis
wrzesień 8, 2007, 5:07 pm
Kategoria wpisu: News, Polska

  Polacy sie ciesza, ja tez. Liczylam na to, na co chyba nikt nie liczyl, czyli wygrana. Nie narzekam, o nie. Brawo dla panow.

A o tym od kiedy i dlaczego zaczelam sledzic wyniki wszelkich rywalizacji sportowych innym razem.



Przeglad
wrzesień 6, 2007, 10:00 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, News, Polska, Przeczytane

  Czytam, czytam i czytam i oczom nie wierze. Ostatnio zafundowalam sobie odpoczynek od polskich informacji. Nie interesowalam sie, nie chcialam wiedziec. Pojechalam do wod i lasow na dlugi weekend, zrelaksowalam sie. Teraz czytam i nie moge uwierzyc.

Premier powiedzial, ze Rydzyk wzmocnil polski kosciol. Ze bez tego czlowieka nie ma radia. Tylko po co nam radio. Czy ja mam halucynacje, czy jeszcze niedawno Rydzyk plul na Kaczynskich? Czy mi sie zdaje czy byly wtedy jakies wezwania do przeprosin?O ludzie zlapalam sie za glowe i nie wierze.

Po drugie Vaclav Havel zaproponowal, by na wybory w Polsce przyjechala komisja miedzynarodowa. Uwaza, ze nalezaloby prowadzic obserwacje tego co sie dzieje, a wiemy wszyscy, ze dobrze sie nie dzieje. I co? I wielkie oburzenie w kraju. O co sie oburzac, czyzbyscie jeszcze wierzyli w praworzadnosc Prawa i Sprawiedliwoosci? Ja nie jestem naiwna i tez wolalabym, zeby te wybory byly NA PEWNO uczciwe.

 Czytam tez o wypadku samolotow na pokazie w moim rodzinnym miescie. Smutno mi, bo zawsze lubilam te pokazy i chyba do konca nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze sa naprawde niebezpieczne.

Przeczytalam tez o smierci Pavarottiego, ech zycie.