Marzenkowo

Przyleciala

lipiec 12, 2007 · Komentarzy: 5

   Wyczekiwana wreszcie nadleciala. Zaraz po wejsciu na terminal uslyszelismy: LOT Polish Airlines Warsaw- JFK has just landed. Stanelismy przy barierce pelni napiecia. Ja z balonikiem, J. z kwiatami. Przez caly czas J. probowal wprowadzic mnie w stan emocjonalego wzruszenia. Chcial gamon popstrykac zdjecia rozryczanej zonki. Moze wlasnie dlatego, na przekor jemu, trzymalam sie dzielnie. W koncu po prawie godzinie czekania wyszla. Przelazlam przez barierke i pobieglam, nic sobie nie robiac z obcasow. Nie, nie ryczalam, naprawde bylam dzielna :) J. pstrykal caly czas zdjecia, ktore zalacze innym razem. Pozniej wreczyl mamusi kwiaty, ja o baloniku zapomnialam z wrazenia :)

   Nie mialam z nia nawet czasu jeszcze porzadnie usiasc i sie nagadac, albo chociaz naprzytulac. Wolne wzielam dopiero od poniedzialku, wiec mamusia wiecej czasu spedza z ukochanym zieciam niz z nie mniej ukochana corcia. Poza tym mamusia sprzata, nie pytajcie mnie dlaczego… Szekspir zaakceptowal mamusie jak swoja. Spal z nia w lozku juz pierwszej nocy.

Kategorie: Co w duszy gra · Na wlasne oczy · Prywata · Taka Ameryka · emigracja · feelings · mydlo powidlo

5 odpowiedzi jak dotąd ↓

Skomentuj