Autodestrukcja, czyli znow niewiele spalam
Poznajemy ludzi, zaprzyjazniamy sie z nimi, kochamy. Tych, ktorzy sa najblizsi naszemu sercu, pragnelibysmy ochronic przed zlem wszelakim. A oni chadzaja wlasnymi drogami, co z reszta jest naturalne jak to, ze po jesieni nastepuje zima.
Kiedy kogos kocham nie moge patrzec jak niszczy siebie. Jak nie widzi rzeczywistosci, nawet jesli ta walnie ja w twarz obuchem, sponiewiera, polamie, wdepcze w ziemie. Kazdy cios mam ochote odeprzec sama, ale wiem, ze nie moge. Nie wolno mi. Wolno mi tylko sluchac placzu, pocieszac, przekonywac, starac sie ratowac. Widze jak tonie w bagnie, ale nie zlapie wyciagnietej reki. Boli mnie to niemalze fizycznie.
Wolalabym miec tylko madrych przyjaciol. Kochac ludzi, ktorzy nie beda krzywdzic samych siebie i nie beda pozwalac na to innym. Niech robia glupstwa, ale niech wyciagaja konsekwencje z lekcji, ktore daje im zycie. Niech odrobia prace domowa do cholery, bo nie chce wiecej miec nieprzespanych nocy w kolko z tego samego powodu.
Czasem mam ochote powiedzec: Wiesz co mam dosc, radz sobie sama. Nie sluchalas mnie nigdy, nie posluchasz i teraz. Nigdy tak jednak nie powiem. Bede za to sluchac godzinami placzu, bede sie martwic, bede przekonywac. Czasem wrzasne z calej sily z marna nadzieja, ze przywolam zdrowy rozsadek. Ech, zeby tak tylko kochac wylacznie rozsadnych ludzi.
Kategorie: Co w duszy gra · Prywata · feelings · mydlo powidlo
2 odpowiedzi jak dotąd ↓
evek // lipiec 8, 2007 @ 6:13 pm |
ooo… w tym temacie to ja moge cos powiedziec… niestety :O( ale nie ma co krzyczec. nic nie daje. trzeba rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac! do upadlego czasami. i od nowa tlumaczyc to samo i pytac, przekonywac, a czasami nawet pomilczec… tyle – tylko i az – mozna zrobic… powodzenia!!!
surfinia // lipiec 11, 2007 @ 3:37 pm |
kto powiedzial…ze musi byc latwo? …