Marzenkowo


Tak to sie zwykle zaczyna
maj 31, 2007, 8:29 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Opowiadanie, mydlo powidlo

  Zaczela rozmawiac z nim czesciej i czesciej. O niczym niezwyklym: szkole, ich projektach. Zaczeli opowiadac sobie o sobie nawzajem. Polubila te rozmowy choc nadal uwazala, ze to nie ma szans sie wydarzyc. Naprawe wiele ich dzielilo. On czasem musnal jej wlosy, ona dotknela jego ramienia, niby nic a nie mogla o nim zapomniec. Dzien bez rozmowy z nim stawal sie dniem straconym, lub dniem oczekiwania na dzien kolejny. Uwielbiala sposob w jaki wypowiadal jej imie. A przeciez nawet nie spotykali sie poza kolem plastycznym.



Jankowy usmiech
maj 29, 2007, 10:47 przed południem
Kategoria wpisu: Na wlasne oczy, Opowiadanie, feelings, mydlo powidlo

  Poznala go na kolku plastycznym. Wcale jej sie nie podobal, mial takie jasne krotkie wlosy, krotki nos i brazowe oczy. Nic nadzwyczajnego, wiec nie zwrocila na niego najmniejszej uwagi. Przez pierwsze miesiace nie zadala sobie nawet trudu, by zapamietac jego imie- Jan, Janek. Prawie z nim nie rozmawiala i tak zajeta byla swoim projektem, ze jako jedyna nie zauwazala tych wpatrzonych oczu i tego usmiechu, ktory pozniej tak polubila.

  Zaczelo sie tak, jak to zwykle sie zaczyna. Zauwazyl jak swietna robote zrobila nad swoim projektem i to zmusilo ja do oderwania wzroku od plakatu i spojrzenia na niego. Jolka pozniej jej powiedziala: Temu Jankowi to sie bardzo podobasz. Stwierdzila, ze to niemozliwe. Tacy byli rozni i tak wiele ich dzielilo. Pozniej przysnil jej sie ten wlasnie usmiech.



workout
maj 28, 2007, 10:03 pm
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Prywata, Taka Ameryka, mydlo powidlo

  Czas cos zrobic ze swoim zyciem chyba. Tylko co. Na razie chodze na silownie. Mama przyjezdza i nie moze zobaczyc mnie w takim stanie. Poszlam w sobote z kolezanka i wymeczyla mnie tak okrutnie, ze do teraz mam zakwasy. Mialam isc jeszcze dzis, ale nie dalabym rady bo ledwo zyje.

  Psychicznie czuje sie tez lepiej. Nadal mecza mnie jakies zmory, ale radze sobie.



Powitajcie Mikolaja
maj 23, 2007, 10:11 pm
Kategoria wpisu: Dziecko, News, Polska, Prywata, mydlo powidlo

 Kasia zostala mama ponad dwa tygodnie temu. Oznacza to, ze Mikolaj jest juz na tyle duzy, aby miec wlasny blog. Powitajmy go w blogosferze:

MIKOŁAJKOWO



Paniusia wraca
maj 22, 2007, 3:33 pm
Kategoria wpisu: Uncategorized

 Manicure i pedicure u rosyjskiej kosmetyczki. Odrobina luksusu, na ktora w koncu moge sobie pozwolic. Pazurki jasnorozowe z bialym wzorem na dwoch. Pelny relaks. Chyba wracam do siebie, oby to nie byla cisza przed burza.



i dalej…
maj 20, 2007, 9:42 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Prywata, emigracja, feelings, mydlo powidlo

  Uspokoilam sie troche, wyciszylam. Nie wiem, czy to chwilowe, ale i tak ciesze sie z tych momentow spokoju. Nadal wiem, ze zycie jest zakrecone jak Szekspir biegajacy za pilka, albo nawet bardziej. Moze juz nie probuje go prostowac, a niech sobie bedzie. Co do komentarza sur pod poprzednim wpisem, to moze rzeczywiscie lepiej byloby niektore rzeczy nazwac. Tylko jak to zrobic, skoro w zadnym slowniku nie moge znalezc dla nich imienia?

  Z dobrych wiadomosci: Mama przyjezdza w lipcu. HURRAA. Przekonywalam ja do tego dlugo, bo trzy lata. Pozniej byly obawy czy dostanie wize, ale nie miala z tym najmniejszego problemu, wiec 10 lipca wieczorem wyladuje na JFK. Mama nigdy nie byla poza Polska, nawet poza miasto nieczesto wyrusza. Ciekawe jak jej sie spodoba miesiac z corka w Niujorku.



Gleboka prawda
maj 16, 2007, 7:51 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Prywata, Taka Ameryka, emigracja, feelings, mydlo powidlo

Przeciwieństwem poprawnego stwierdzenia jest stwierdzenie fałszywe.
Ale przeciwieństwem głębokiej prawdy może być także inna głęboka prawda.
Niels Bohr, 1885-1962, fizyk, noblista

Pokazal mi ten cytat znajomy juz jakis czas temu. Chcial powiedziec, ze przeciwienstwem dobra nie zawsze jest zlo i ze nic w zyciu nie jest proste. Tak bardzo czasem chcialabym wiedziec co myslec, umiec nazwac kolory. Prosze panstwa oto czarne, prosze panstwa to jest biale, ten czlowiek to wcielenie zla, a ten to czyste dobro. Nie wiem juz nic, a wlasciwie wiem tyle, ze pewna moge byc tylko wlasnych watpliwosci.

Pisze ostatnio sporadycznie, bo o czym mam pisac. O tym, ze wstaje i watpie, klade sie i watpie, nie przestaje watpic nawet jedzac kurczaka z brokulami. Zaczelam bac sie swiata i ludzi. Nie wiem co jest czarne, a co biale i czy mam prawo zle oceniac kogos, kto mnie zranil.



Nic nie boli bardziej niz zlamane serce
maj 11, 2007, 12:08 przed południem
Kategoria wpisu: Co w duszy gra, Na wlasne oczy, Taka Ameryka, emigracja, feelings, mydlo powidlo

  Ona jest moja kolezanka, kolezanka wlasnie. Rozni nas cale wychowanie, kultura. Choc obydwie zyjemy tutaj, to jednak kazda w zupelnie roznym srodowisku. Opowiadamy sobie historie naszego zycia, duzo mowimy o naszych krajach. Dla kazdej z nas poglady tej drugiej sa co najmniej egzotyczne.

  Jej brat zakochal sie w dziewczynie o innym wyznaniu. Swiata poza nia nie widzi. Jego rodzina, lacznie z moja kolezanka byli przeciwni. Ona mowila, ze to w zyciu nie ma szans, ze nie moze sie wydarzyc. Ze ona tego nigdy nie poprze, ze potepi, ze on nie moze z nia byc. Probowalam ja przekonac, ze milosc jest najwazniejsza. Niewazne, czy ona jest muzulmanka, katoliczka, czy hinduska. Dwa serca sie spotkaly i nie ma znaczenia zadna wiara, liczy sie milosc. Nie dawala sie przekonac, ale sluchala uwaznie.    Mowila, ze dla nich najwazniejsze jest zeby rodzina byla tradycyjna i niewazne, ze ona jest w stanie przyjac islam i zrezygnowac z wszystkiego dla niego.

Wczoraj rozmawiala z bratem. zadzwonil poprosic ja o jedyna przysluge w zyciu. Chce zeby przekonala rodzicow, do jego wybranki. On kocha ja najbardziej na swiecie i nie moze bez niej zyc. Bardzo chce, zeby zostala jego zona. Nie zrobi jednak nic wbrew rodzinie. I tu jest rola jego siostry, a mojej kolezanki. Tej, ktora zarzekala sie, ze nie zaakceptuje takiej ‘zdrady’. Nie, nie ma mowy i nie bylo co jej przekonywac. I zmiekla. Juz nie mowi, ze to sie moze zdarzyc. Teraz mowi o smutnym glosie brata wyczekujacym od niej wybawienia, Juz nie mowi tamta dziewczyna, ale jego dziewczyna, moja przyszla siostra. Teraz bedzie urabiac rodzicow, zeby brat byl szczesliwy.

  Bo milosc jest najwazniejsza. Kocha brata, pokocha i jego wybranke. Nie moze pozwolic, zeby mial zlamane serce. Ze zlamanym sercem ciezko zyc i nic nie boli bardziej.



Cherry Blossom Festival raz jeszcze
maj 8, 2007, 11:33 pm
Kategoria wpisu: Fotografia, Galeria, Zdjecia

Znow zapraszam do obejrzenia fotek z wyprawy do Brooklynskiego Ogrodu Botanicznego. Zaluje tylko, ze nie bylo konwalii. Brakuje mi ich tutaj prawie tak bardzo jak zapachu polskiego lasu.



Kwiaty w obiekywie
maj 7, 2007, 11:36 pm
Kategoria wpisu: Fotografia, Galeria, Zdjecia

Cherry Blossom Festival w Botanic Garden na Brooklynie. A poogladajcie sobie.